O wiosennych porządkach – retrospektywa

Kilka miesięcy temu zamieściłem na blogu plan zmian, które chciałem poczynić w życiu [Część Pierwsza][Cześć druga][Część trzecia]. Nazwałem cały projekt wiosennym przeglądem siebie. Starałem się spojrzeć na różne aspekty mojego funkcjonowania, zdecydować, które zachować, które odrzucić, a które zmienić. Nadszedł czas by podsumować rezultaty tego planu.

Z jednej strony można powiedzieć, że plan zakończył się spektakularną porażką. Większości planowanych zmian nie zdołałem wdrożyć lub się nie przyjęły. Tylko kilka aspektów faktycznie zadziałało i przyniosło owoce. Z drugiej strony, jest to wyjątkowy sukces. Biorąc pod uwagę, jak wiele nawyków próbowałem modyfikować na raz, gdyby się udało wdrożyć je wszystkie, byłby to cud na miarę zmartwychwstania Łazarza.

Każde z punktów omówię dalej w szczegółach, generalny wniosek jest jednak taki, że wiele nauczyłem się o sobie i swoich nawykach i że potrzebuję nowej taktyki wprowadzania zmian – zastanowieniem nad nią poświęcę końcową część tego artykułu.

Gdzie się nic nie zmieniło

Mycie się; Pranie; Pielęgnacja rośli; Jedzenie; Dojazdy do pracy; Praca; Dbanie o auto; Zmywanie; Zakupy

Co poszło dobrze?

Toastmasters
Udział w spotkaniach klubu to jeden z większych sukcesów tego roku. Spotkania miały mi przynieść więcej pewności siebie i umiejętności w mówieniu i tak też się dzieje. Lęk nie zniknął całkowicie, ale zmalał, a ja mam poczucie, że wypowiadam się składniej i swobodniej. Druga spodziewana korzyść to nowe znajomości i także tutaj korzyści są znaczne!

Chodzenie do kina/teatru
Miałem chodzić nieco częściej. Tak też się stało. Niekoniecznie w każdy weekend, ale dość regularnie albo wybiorę się do kina, albo na jakieś wydarzenie kulturalne.

Picie i zaparzanie kawy
Także spory sukces w punkcie, co do którego nie byłem do końca przekonany. Lokalna kawiarnia sprawdza się jako miejsce z pyszną kawusią (jak mawia właścicielka) i z pysznymi drożdżówkami. Miło jest tam przysiąść i poczytać chwilę książkę popijając czarny napar. Moje własne sprzęty do parzenia czekają w witrynie na lepsze czasy.

Gotowanie
Generalnie sukces, już dłuższy czas jestem na diecie pudełkowej, udało mi się też osiągnąć cele, jeśli chodzi o wagę (choć po ostatnich pomiarach wiem, że potrzebna będzie korekta). Na tę chwilę ze spokojem pozostaje przy tej metodzie żywienia.

Sprzątanie
Także sukces, korzystam z usług firmy sprzątającej raz w miesiącu i efekty są pozytywne. Mieszkanie jest lepiej utrzymane, niż kiedy sam się tym zajmowałem. Muszę jedynie zwrócić uwagę, by nie zaniedbywać drobnych porządków w międzyczasie.

Nowe znajomości
Całkowicie zarzuciłem cyfrowe narzędzia do szukania znajomości. Nie planuje do nich wracać. Mam wrażenie, że samo ich odstawienie sprawia, że mam więcej energii do tego, by szukać kontaktu z ludźmi w realnym świecie! Wprawdzie uwodziciel ze mnie żaden, więc to niekoniecznie przynosi jakiekolwiek romantyczne efekty – ale więcej energii niewątpliwie mam 😉

Medytacja
Tutaj jest, jak było, czyli pozostaje przy porannym i wieczornym przeglądzie siebie – planowaniu i podsumowaniu dnia. Ten cykl mi służy. Okazjonalnie, gdy nawiedzi mnie silniejsza emocja lub trudny stan, poświęcam czas na doraźne medytowanie.

LEGO
Idealnie. Przez ostatnie pół roku ułożyłem dokładnie jeden zestaw – czyli średnia jak planowałem.

Co poszło mieszanie?

Wyprawy piesze i rowerowe w górach i na równinach
Jeśli chodzi o same wyprawy, to jest w porządku: byłem już na piechotkę w górach, byłem na kilkudniowej wyprawie rowerowej na równinach. Obie przyniosły mi wiele radochy!
Szkopuł w tym, że nadal nie kupiłem porządnego roweru i zabieram się do tego, jak pies do jeża. Mam wrażenie, że więcej czasu poświęcam na szukanie wymówek (a to hak w samochodzie, a to bagażnik, a to gdzie będę trzymał) niż na szukanie roweru. Na razie obywam się moim wysłużonym rowerkiem miejskim oraz wypożyczaniem.

Pisanie
Jak część z was mogła zauważyć, publikuje co tydzień nowy artykułu na blogu. Czasem muszę się posiłkować krótszymi formami, ale na razie publikuję bez skuchy. Pod tym względem jest sukces.
To, co się natomiast nie udaje, to znaczące zwiększenie czasu przeznaczonego na pisanie. Nie jestem nigdzie w pobliżu celów, które sobie postawiłem, a momentami mam wrażenie, że piszą mniej niż dawniej.

Terapia
Jeśli chodzi o uczęszczanie na terapię, to jest w porządku. Nie znalazłem na razie żadnej kolejnej interesującej, ale też nie miałem takiego celu na ten rok.
Ten punkt trafił do mieszanych, ze względu na nie do końca zadowalające postępy. Przynajmniej według moich oczekiwań. W szczegóły wnikać nie będę.

Siłownia
Tutaj udało mi się przeskoczyć na dwa treningi tygodniowo i ograniczyć czas, jaki poświęcam na ćwiczenia.
To, co się jednak zadziało to problemy z systematycznością. Pominąłem ostatnio zbyt wiele treningów, bym mógł postawić ten punkt w kategorii sukcesów, bo chociaż planowałem redukcję, to jednak nie planowałem zarzucenia tej aktywności!

Makrama
Ostatnimi czasy nie wyplatam, także pod tym względem zgodnie z planem. Wciąż nie dokończyłem natomiast sowy, dlatego klasyfikuje ten punkt jako częściową porażkę.

Oglądanie YT kształcące; Podcasty
Ciężko mi jest powiedzieć czy wskazówka tutaj drgnęła w jakiś znaczący sposób. Oglądam mniej więcej tyle samo edukacyjnych treści jak przed wiosennymi porządkami.
Celem tutaj było zwiększenie, więc ten punkt jest na granicy całkowitej porażki. Daje sobie jednak kredyt za to, że poznałem i otworzyłem kilka nowych ciekawych kanałów.

Co się całkowicie nie udało?

Uważne czytanie
Tutaj nastąpił regres w porównaniu ze stanem sprzed wiosennych porządków. Nie tylko nie zarezerwowałem dodatkowego czasu na uważne czytanie trudnej lektury, ale wręcz poświęcam mu go mniej. „Listy moralne do Lucyliusza” Seneki siedzą na stoliku, udało mi się przeczytać kilkanaście przez ostatnie dwa miesiące.
Uważne czytanie przegrywa z czytaniem rozrywkowym, oglądaniem YT i innymi mniej wartościowymi dla mnie aktywnościami. Nie zostaje mi wystarczająco wiele energii, by poświęcić się wieczorami uważnemu czytaniu, częściej wpadam w bezmyślne wpatrywanie się w filmik na Internecie. W innych porach dnia nie organizuje sobie po temu czasu.
Punkt ten pozostaje jako coś, co chcę w przyszłości realizować. Na chwilę obecną przyznaję się do porażki.

Oglądanie YouTube – rozrywka
Największa z porażek. Szukałem ograniczenia czasu, jaki przeznaczam na to medium, ale zamiast tego obserwuje wzrost!
Dostrzegam tutaj elementy kompulsywne, czyli to oglądanie stało się istotnym mechanizmem regulowania emocji. Niestety jest przy tym niezwykle intensywnie bodźcujące, co sprawia, że zużywa energię mentalną. Powoduje coś podobnego, co kiedyś obserwowałem w przypadku taśmowego oglądania seriali – spadek mocy i chęci do robienia czegokolwiek innego niż dalsze oglądanie. Seriali obecnie nie oglądam, ale YT zastąpił je z przytupem.
Jest to aspekt, nad którym chce dalej pracować. Może nawet warto powrócić do jakiegoś dobrego serialu i spróbować wypchnąć YT przy jego pomocy? Nie wiem, rzecz jest do rozważenia.
Na chwilę obecną odnotowuję porażkę.

Drzemki
Plan był, aby drzemki ograniczyć. Plan się nie powiódł. Nie wiem, czy ich jakoś znacząco przybyło, ale wciąż ulegam pokusie dodatkowego snu, szczególnie gdy po obiadku kładę się z książką na kanapie.
Wysypiam się w nocy świetnie, nie ma więc specjalnego powodu, by drzemki praktykować.
Nie jest to wielki priorytet, ale może warto bym unikał kładzenia się na kanapie z książką.

Granie
Druga po YT znacząca porażka. Wprawdzie ograniczyłem swoje granie do Magica, ale zdecydowanie jest go więcej, niżbym sobie życzył, a do tego zacząłem się regularnie wściekać podczas gry. Pomstuje na element losowy, czuję znaczącą frustrację i nie potrafię utrzymać rozsądnego dystansu.
Granie było i pewnie będzie dla mnie pewnym elementem regulowania emocji i rozładowywania napięcia, ale obecna jego skala i emocje, które samo budzi, są nadmiarowe.
Nie wiem jakie rozwiązanie jest tu dobre. Rozważam zmianę gry na coś mniej losowego. Inną opcją jest pozostać przy Magicu i wykorzystywać te momenty złości na jej badanie, może uda się w ten sposób zdobyć nieco wglądu w jej źródła.
Na tę chwilę poniosłem tu porażkę i potrzebuje zmian.

Czytanie rozrywkowe
Niepowodzenie w tym zakresie jest blisko związane z niepowodzeniami w sekcji gier i oglądania YT. Nie przeznaczam więcej czasu na rozrywkowe czytanie, a wręcz przeznaczam go mniej.
Nadal uważam, że to lepsza rozrywka niż oglądanie materiałów audio-wideo czy granie. Jest mniej wymagająca, jeśli chodzi o ilość energii, którą trzeba włożyć. Nie jest tak bodźcująca jak alternatywy. W związku z tym pozostawia więcej zasobów na bardziej złożone aktywności.
Wraz z korektami w innych dziedzinach, chcę poszerzać dostępny tu czas.

Kontakty z przyjaciółmi
Tutaj zdecydowanie zabrakło mi inicjatywy. Zakładałem tu kilka pomysłów typu zapraszanie znajomych do siebie na spotkania, ale po początkowym entuzjazmie dość szybko wrócił mój lęk przed wysuwaniem się na czoło i byciem widzianym. Skutkiem tego jest długa i skuteczna prokrastynacja, która trwa w najlepsze. Co jakiś czas przypomnę sobie, że miałem zorganizować jakieś planszówki, ale zaraz wymyślam wymówki, dlaczego nie i pomysł upada.
Mam wrażenie, że tutaj muszę najpierw popracować nad trudnościami psychologicznymi, które blokują moje działanie, żeby uzyskać konkretny efekt.
Na chwilę obecną to spore i bolesne niepowodzenie.

Kontakty z rodziną
Sytuacja jest bardzo podobna jak w poprzednim punkcie. Zabrakło mi zapału i inicjatywy.
Podobnie jak w poprzednim punkcie, to niewidzialne dziecko wzięło stery w swoje ręce.
Muszę najpierw popracować nad sobą, żeby mieć realną szansę na sukces.
Na razie jest to bolesne niepowodzenie.

Wnioski ogólne

Podstawowym wnioskiem z całego eksperymentu jest, iż próbowałem zmienić zbyt wiele rzeczy naraz. Przeładowałem się.
Drugi wniosek jest taki, iż kiedy chcę zmienić zakorzenione nawyki, to muszę do tego podejść nieco mądrzej niż: od dzisiaj tego nie robię i już!
Trzeci wniosek, pomimo niepowodzeń cały eksperyment był cennym doświadczeniem. Zmienił moje życie odrobinę na lepsze, a przede wszystkim dał mi wgląd w funkcjonowanie mojej codzienności, jakiego nie miałem przedtem. Znam sam siebie lepiej dzięki tej próbie.

W przyszłości planuje wrócić do punktów, które zakończyły się niepowodzeniem. Wrócę do nich pojedynczo i z lepszym planem. Chcę podejść do przyszłych modyfikacji, jak do pracy z nawykami, wykorzystując istniejącą na ten temat wiedzę. Czeka mnie nieco dokształcania się na ten temat, choć podstawy już mam. Planuje też, że będę podchodził do nich pojedynczo, to znaczy starał się utrwalić i zmienić jeden z nich i dopiero kiedy będę usatysfakcjonowany wynikami przejść do kolejnego.

To będzie spory wysiłek, ale taki który jest wart podjęcia, bo długofalowe korzyści z niego płynące są bardzo cenne!

4 myśli na temat “O wiosennych porządkach – retrospektywa”

  1. Rafał, ja tu widzę bardzo dużo sukcesów, samoświadomości i wartościowy wniosek, że nawyki najlepiej przyjmują się zmieniane stopniowo 🙂 mam nadzieję, że też głównie tak to postrzegasz i jesteś dla siebie wyrozumiały!

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Rafał Łastowiecki Anuluj pisanie odpowiedzi