Kreator

Dzisiejszy tekst jest pierwszą częścią trzyodcinkowego cyklu, w którym rozważać będę aspekt funkcjonowania rozpinający się pomiędzy kreatywnością a ucieczką w fantazje. Ostatni artykuł poświęcony będzie syntezie tych dwóch podejść.

Będę koncentrował się na swoim doświadczeniu, nadając temu tekstowi rys autoterapeutyczny. Zasygnalizuję moje rozumienie szerszego kontekstu psychologicznego, ale nie jest to moim głównym celem. Nie wątpię, iż znajdziecie w tym tekście elementy odnoszące się również do waszego doświadczenia i będziecie mogli wyciągnąć z niego interesującą refleksję.

Twórczość jest jedną z moich najważniejszych wartości. Uważam, że jestem kreatywnym człowiekiem i mam zdolność do tworzenia nowych koncepcji, obrazów, światów. Wykorzystuję te zdolności na co dzień i rozwijam je z zapałem. Stanowią ważny element mojego życia i czynią mnie interesującym człowiekiem.

Przykład

Blog, na którym się obecnie znajdujemy, stanowi koronny przykład realizacji moich twórczych zapałów w praktyce.

Obecnie liczy już ponad 70 wpisów. Każdy z nich jest stworzonym przeze mnie kawałkiem treści. Niektóre są bardziej udane, inne mniej, ale każdy jest oryginalnym tworem mojej fantazji, moich przemyśleń i moich zdolności ubierania tych dwóch w słowa.

Jestem dumny z tego, co napisałem na potrzeby bloga. Wiem, że wytworzenie takiej ilości tekstu jest czymś niezwykłym i nietypowym, szczególnie w dzisiejszych czasach. Mam realne przekonanie, że ta moja twórcza działalność wzbogaciła świat choć odrobinkę.

Chcę kontynuować twórczą pracę w ramach bloga i będę to czynił tak długo, jak pozwolą mi na to okoliczności życiowe. A jeśli pewnego dnia stanie się to niemożliwe, znajdę inne sposoby twórczej ekspresji, jako że i dziś mam ich więcej.

Więcej przykładów

W ciągu ostatnich kilku miesięcy przysiadłem na laurach, jeśli chodzi o pisanie opowiadań, ale nadal jest to zajęcie, które mnie cieszy i które praktykuję z niezłym skutkiem. Jest to też jedna z tych aktywności twórczych, które chcę rozwijać.

Wyplatanie makram, choć czasem dość automatyczne, także jest przejawem twórczej pracy. Jest to przekształcanie nieuporządkowanego zbioru sznurków w obraz, który ma w sobie ład i któremu można nadać pewien sens. Dziś rzadko siadam do makram, ale kto wie, czy nie wrócę do nich w przyszłości?

Podobnie sprawa ma się z innymi aktywnościami manualnymi: układanie kompozycji kwiatowych, dzierganie, rzeźbienie w dyni, malowanie ceramiki – to wszystko zajęcia o twórczym charakterze, które dają mi radość. Nawet jeśli nie praktykuję ich regularnie, to cenię je sobie niezmiernie.

Skąd się to bierze

Źródła moich niezwykłych zdolności w kreowaniu fantazji znajdują się w unikającym stylu przywiązania, szczególnie w jego wczesnych przejawach. Dla dziecka, a później dorosłego, które bało się relacji, a jednocześnie ich potrzebowało, stworzenie w pełni kontrolowanej fantazji było złotym sposobem na zaspokojenie potrzeby w bezpieczny sposób.

System był tak skuteczny, że praktykowałem go konsekwentnie przez wiele lat, modyfikując treść i charakter wyimaginowanych relacji, rozbudowując je do całych światów i skomplikowanych systemów. Praktykowałem fantazjowanie bardzo regularnie i z wielkim zaangażowaniem – przynosiło mi przecież zaspokojenie niezwykle istotnych potrzeb relacyjnych. Praktyka czyni mistrza – stałem się wielce wprawny w tworzeniu fikcyjnych światów i postaci.

Tak ucieczkowe aspekty stylu unikającego wytworzyły okoliczności, w których mogła rozkwitnąć dość niezwykła wyobraźnia. Taka, która w chmurze łatwo dostrzeże smoka, dosiądzie go i poleci na jego grzbiecie, by podbijać starożytne królestwa. Przede wszystkim jednak taka, która stworzy sobie przyjaciela, który nigdy nie odejdzie, chyba że zostanie odprawiony.

To potężne narzędzie, jednak nawet ono ma swoje ograniczenia.

Ograniczenia i wyjątki

Wyobraźnia ma swoje ograniczenia. Wszędzie tam, gdzie moje doświadczenie jest nikłe lub żadne, mam trudności z wyrazistością wizji. Widzę to wyraźnie w swojej twórczości, która napotyka opór tam, gdzie chcę odejść od własnego doświadczenia.

Mogę tworzyć przybliżenia, pewnego rodzaju zgadywanki, ale w wielu przypadkach mam poczucie niedostateczności takich zabiegów. To sprawia, że w mojej ocenie pewne aspekty mej twórczości są niedojrzałe, niepełne.

Choć jest to przejaw raczej niepewności niż sprawdzenia z faktami, wciąż widzę w tym feralne ograniczenie w mojej postawie twórcy.

Szczególnie opisywane tu zjawisko realizuje się w trudności, jaką mam, by wczuć się w położenie innych osób. Może to odnosić się do bohatera opowiadania – póki jest względnie zbliżony do mnie samego, mogę go pisać, ale gdy chciałbym wykroczyć silnie poza własną orbitę, sytuacja realnie się komplikuje. Te postaci wychodzą płasko i niezbyt realistycznie – w mojej ocenie.

Zjawisko to wykracza zresztą poza twórczość literacką i sprawia, że miewam problemy z empatią, a przynajmniej tworzy we mnie tendencję nadmiernego przypisywania moich własnych motywacji i cech innym ludziom. Utrudnia to zrozumienie i może prowadzić do poważnych nieporozumień.

Jak to się objawia w relacjach?

Fantazja potrafi być źródłem całkiem niezłych dowcipów. Takich bardzo niestandardowych i czasem dość pokrętnych. Nie wszystkie da się zrozumieć od razu, ale gdy już rozsupła się małą wiązankę słowną, bywa zabawnie. Jeśli się nie uda, trudno – może następnym razem.

Moje poczucie humoru to Monty Python i Leslie Nielsen / Mel Brooks. Dziwaczne, nietypowe, ale momentami turbo zabawne.

Jedna z najprostszych obserwacji, jakie możesz o mnie poczynić, to że jestem kreatywny w rozmowie – zarówno jeśli chodzi o budowanie zdań, jak i tworzenie warstw znaczeniowych w wypowiedziach. Jeśli zdecyduję się mówić – tak naprawdę, a nie półgębkiem – to to, co powiem, jest kreatywne, interesujące, warte wysłuchania.

Nie zawsze jest poprawne, nie zawsze zrozumiałe (nawet dla mnie samego), ale gdy się rozsupła, staje się przynajmniej dobrą pożywką do refleksji.

Często zdarza mi się potakiwać w rozmowach – takie proste „Tak”, „Rozumiem”. Niekiedy to zwykły drobny konformizm, by zasygnalizować bycie w rozmowie. Częściej jednak w moim przypadku jest to sygnał, że właśnie sobie wyobraziłem, zwizualizowałem to, o czym mówisz, i słowo zgody potwierdza zakończenie tego procesu.

Opisujesz, że znajomy sprzedaje dom z ogrodem, a w ogrodzie są panele fotowoltaiczne? W moim umyśle tworzy się obraz tego domu – czy raczej mojej fantazji o nim. Dzięki temu mogę lepiej rozumieć dalszą część historii, i takie zrozumienie często sygnalizuje właśnie potakiwanie.

Zakończenie

Jestem kreatywnym człowiekiem. Potrafię tworzyć całe światy w wyobraźni. Potrafię ubierać myśl w formę słowa, nadawać jej kształt. Moja wyobraźnia jest potężnym narzędziem, szkolonym od dziecka i do dziś regularnie używanym. Nie mam drugiego tak cennego zasobu.

Nawet ona ma jednak swoją cenę, bo wielka fantazja kusi, by się w niej zatracić, by uciec przed trudami rzeczywistości w jej kontrolowane i bezpieczne objęcia. Wyobraźnia może być zarówno twórczym narzędziem działania, jak i substytutem, w który przed działaniem uciekamy…

Newsletter

Właśnie wystartowały zapisy do blogowego i podcastowego Newslettera!

Czym jest Newsletter?

To wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym co nowego pojawiło się na blogu oraz dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.

Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać nawet więcej stoickich treści to zapraszam do subskrypcji!

Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!

Zapisanie wiążę się z podaniem adresu email do korespondencji. Oczywiście w dowolnym momencie można z subskrypcji zrezygnować.

PS. Kilka słów zza kulis

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w krytyce logiki i struktury oraz w korekcie tekstu.

Dodaj komentarz