Przegląd siebie

Często popełnianym błędem we współczesnym rozumieniu stoicyzmu jest podchodzenie do niego jako do doraźnego środka zaradczego na bolączki codzienności. Wyobrażamy sobie, że w chwili, w której poczujemy gniew, sięgniemy po stoickie ćwiczenie i uśmierzymy go od ręki. Takie podejście nie działa i może być co najwyżej źródłem głębokiej frustracji dla użytkownika. Praktykowanie stoicyzmu jest ciągłym procesem. Jego skuteczność oparta jest na systematycznym powtarzaniu ćwiczeń i zachowań, tak by w dłuższej perspektywie czasu uzyskać korzystny efekt dla naszego stanu ducha.

Trzonem procesu stoickiego życia jest koncepcja codziennej medytacji określanej współcześnie jako przegląd siebie. Praktyka ta przez starożytnych stoików była określana mianem „rachunku sumienia”. Termin ten przeniknął jednak ze stoicyzmu do chrześcijańskich wierzeń i rytuałów i ma współcześnie zabarwienie silnie związane z religią. Aby nie tworzyć mylących korelacji, trzymać się będziemy współczesnego określenia, które pod wieloma względami lepiej oddaje sens samego ćwiczenia.

Przegląd siebie praktykowany jest zazwyczaj w dwóch trybach. Pierwszy z nich to poranny przegląd siebie, czyli medytacja nastawiona na przemyślenie nadchodzącego dnia i zaplanowanie go w taki sposób, by maksymalizować wartościowe życie. Drugi to wieczorny przegląd siebie nastawiony na refleksję nad mijającym dniem – pewnego rodzaju rozliczenie siebie z dokonanych czynów.

Dlaczego w ogóle praktykujemy przegląd siebie? Można by pomyśleć, że bycie w stanie refleksyjnego namysłu nad naszymi czynami powinno być czymś stałym. W pewnym sensie w każdej chwili winniśmy przeglądać siebie. To założenie jest właściwie słuszne i jest ono jedną z cech – może jedyną ważną cechą? – stoickiego mistrza. To ideał, do którego powinniśmy zmierzać. Realia są jednak takie, że w trakcie dnia, kiedy jesteśmy zajęci przeróżnymi zadaniami i kiedy o naszą uwagę konkurują rozmaite bodźce, niezwykle trudno jest zachować stan refleksji.

Póki więc nie osiągniemy ideału mędrca, posiłkujemy się wydzielaniem kawałka czasu z każdego dnia, który zabezpieczamy na poczet namysłu i refleksji. Tym czasem są właśnie przeglądy siebie. Spójrzmy teraz na każdy z nich z osobna i zastanówmy się, jakie towarzyszą im zadania i pytania.

Poranny przegląd siebie to czas na zaplanowanie nadchodzącego dnia. W jego trakcie spoglądamy na zadania, które nas czekają – co mamy dzisiaj do wykonania? Czy czeka nas coś szczególnie trudnego? Czy jest dziś coś, czego się obawiamy, co budzi w nas lęk? Następnym elementem jest przyjrzenie się planowanym aktywnościom i ocenienie ich pod kątem zgodności z naszymi wartościami. Czy to, co mamy dziś zrobić, jest wartościowe? Czy jest zgodne z tym, co uważam za słuszne? Jeżeli widzimy jakieś konflikty, warto się nad nimi pochylić nieco głębiej.

Poza obowiązkami, które wynikają z naszego grafiku dnia, mamy zwykle czas do zagospodarowania. Poranny przegląd siebie jest idealnym momentem, by pomyśleć, jak ten czas chcemy wykorzystać. Co dziś uczynię z moim czasem wolnym? Na co go spożytkuję? Czy potrzebuję dzisiaj odpoczynku, czy może mam siłę, by poświęcić się pracy nad sobą?

Z porannego przeglądu siebie winniśmy wyjść z dobrym pojęciem o tym, jak chcemy, by nasz dzisiejszy dzień przebiegł, ze świadomością, że okoliczności niezależne mogą wymusić jego modyfikacje. Nie ma konieczności, by mieć ów plan w punktach i na piśmie – może być w naszej głowie w formie luźnych celów. Jeżeli jednak ktoś preferuje formę pisemną, ona również się sprawdzi, a jej zaletą jest łatwość powrotu do planu, na przykład w trakcie wieczornego przeglądu siebie.

Wieczorny przegląd siebie to czas na rozliczenie mijającego dnia. Nie chodzi jednak o wytykanie sobie błędów i karanie się za nie, lecz o czułą i budującą refleksję nad jego przebiegiem, skoncentrowaną na wyciągnięciu konstruktywnych wniosków na przyszłość, a nie na ocenianiu przeszłych zdarzeń. Zasiadamy do niego wieczorem; jeśli to możliwe, niech będzie ostatnią rzeczą, jaką czynimy przed snem.

W jego trakcie przypominamy sobie przebieg minionego dnia. Zastanawiamy się, które wydarzenia były w nim kluczowe. Czy jakieś wydarzenie wywołało silne emocje? Dlaczego te emocje się pojawiły? Jak na nie zareagowałem? Patrzymy zarówno na rzeczy planowane, jak i niespodziewane. Czy wykonałem swój plan dnia? Jeśli nie – dlaczego? Co mi przeszkodziło? Czy wydarzyło się coś niespodziewanego, co zmusiło mnie do modyfikacji planów?

Wieczorny przegląd siebie to także moment na zastanowienie się nad zrealizowanymi wartościami. Mieliśmy pewien plan, wchodząc w dzień chcieliśmy, by był wartościowy – do jakiego stopnia udało nam się to osiągnąć? Czy jest coś, co chcielibyśmy w przyszłości poprawić? Czy jakaś wartość sprawiała nam dziś szczególny kłopot? Czy któraś była dla nas szczególnie ważna i łatwa? Zastanowienie nad wartościami pozwala nam nawiązać do ich hierarchii – weryfikujemy wartości deklarowane i porównujemy je z wartościami faktycznie realizowanymi.

Z wieczornego przeglądu siebie powinniśmy wyjść z wnioskami, jak możemy poprawić to, co się nie udało lub poszło nie do końca tak, jakbyśmy chcieli. Z obserwacją tego, co poszło nam świetnie i co możemy oraz powinniśmy kontynuować w przyszłości. Jeśli czegoś zaniedbaliśmy lub nie zdołaliśmy dokonać, warto mieć klarowną wizję powrotu do tego kolejnego dnia, jeśli to możliwe. Wreszcie powinniśmy wyjść z tego procesu z radością i wdzięcznością za dobrze przeżyty, refleksyjny dzień.

Uważam, iż bez jakiejś formy przeglądu siebie nie ma praktykowania stoicyzmu – więcej nawet, nie ma praktykowania jakiejkolwiek filozofii życia. Procedura ta nie musi być tak ściśle określona i osadzona w czasie jak to, co opisaliśmy powyżej, ale jakaś forma systematycznej refleksji jest niezbędna do czynienia postępów w sztuce dobrego życia.

Nasze przeglądy nie muszą być długie – pięć, dziesięć minut rano i wieczorem to już dobry początek, by zacząć pracować ze sobą. Ważniejsze niż długość samych sesji jest systematyczność ich praktykowania. Tylko jeśli będziemy konsekwentni i przez dłuższy czas pozostaniemy z tym ćwiczeniem, przyniesie ono rezultaty. Potrzebujemy cierpliwości i tak deficytowej w dzisiejszych czasach zdolności do odroczenia gratyfikacji, by w pełni wykorzystać dostępny tu potencjał.

Zachęcam was serdecznie do podjęcia eksperymentu z przeglądem siebie. Zapewniam was, że nie musicie być stoikami, by go praktykować. Możecie w jego ramach badać waszą preferowaną filozofię życia – ważniejsza bowiem od filozoficznych detali jest postawa refleksji i rozwoju.

Newsletter

Newsletter to wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym co nowego pojawiło się na blogu oraz dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.

Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać nawet więcej stoickich treści to zapraszam do subskrypcji!

Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!


PS. Kilka słów zza kulis

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w krytyce logiki i struktury oraz w korekcie tekstu.

Dodaj komentarz