Treść dzisiejszego artykułu będzie swobodną hipotezą dotyczącą relacji i mechanizmów ich formowania. Dlaczego swobodną? Bo popartą minimalną ilością dowodów naukowych. Będę sporo zakładał i zgadywał, postaram się jednak przy tym zachować spójność logiczną.
Zainteresowałem się tym tematem z kilku powodów. Po pierwsze, relacje to jedna z moich kluczowych wartości, są dla mnie istotne i cenne, a ich zrozumienie jest przydatne. Po drugie, kwestia alkoholu, który w naszym społeczeństwie stanowi jedną z osi budowania relacji, a którym gardzę. Po trzecie, religia, która także jest osią budowania relacji, a z którą nie mam do czynienia. Można powiedzieć, że moją motywacją był niepokój, iż jestem odcięty od kluczowych mechanizmów tworzenia relacji.
DEFINICJA RELACJI
Zacznę moje rozważania od zdefiniowania relacji. Ten fragment będzie nieco techniczny, ale żeby dobrze zrozumieć dalszą część wywodu, proponuje Ci drogi czytelniku, by przeczytać przynajmniej wytłuszczone elementy tego rozdziału.
Pod tym linkiem znajdziecie kilka wcześniej wprowadzonych definicji.
Rdzeń relacji to stan umysłu refleksyjnego będący parą uporządkowaną, w której pierwszym elementem jest tenże umysł, a drugim dowolny obiekt rzeczywistości.
Przykłady:
Ja i ja, czyli rdzeń relacji z samym sobą.
Ja i inny człowiek, czyli rdzeń relacja między ludzkiej.
Właściwości relacji to stany umysłu odnoszące się do rdzenia relacji. Mogą to być: wspomnienia, emocje, przekonania, klasyfikacje, opinie etc.
Przykłady:
Emocja miłości może być właściwością relacji między mężem i żoną.
Przekonanie, że jestem zainteresowany romantycznie, może być właściwością mojej relacji z koleżanką z pracy.
Właściwości są budulcem relacji, trudno sobie wyobrazić jakąś całkowicie ich pozbawioną. Jądro mówi nam, co jest ze sobą w relacji, właściwości określają jej charakter.
Relacja to jądro relacji wraz z właściwościami.
Relacje mogą mieć cechy, czyli sądy wartościujące relację pod kątem jakiegoś parametru (toksyczność, bliskość, użyteczność etc.). Cechy możemy rozumieć jako podzbiory właściwości relacji wybrane ze względu na łączący je parametr. Zbiory cech nie są rozłączne, jedna właściwość może trafiać do wielu cech.
Cechy są niezwykle istotne dla praktycznego rozumienia relacji. Wyróżniające się cechy definiują, jak klasyfikujemy relację. Oto kilka ważnych cech, jakie nadajemy relacją:
Romantyczna/platoniczna. Odpowiedź na pytanie, czy w relacji jest zawarty element miłości romantycznej. To może się wydawać stanem binarnym, ale uważam, że jest to spektrum, relacje mogą być mniej lub bardziej romantyczne.
Bliska/daleka. Możemy to rozumieć jako miarę ilości elementów w zbiorze właściwości relacji. Im ten zbiór jest bogatszy, tym relacja jest bliższa.
Jednostronna/wzajemna. Ja mogę być z czymś bądź kimś w relacji, ale nie odwrotnie. Bardzo typowa sytuacja dla relacji z przedmiotami nieożywionymi, gdzie wzajemność jest zwyczajnie niemożliwa. Ta cecha jest zero-jedynkowa.
Toksyczna/budująca. Czy relacja mnie wzmacnia i buduje moje możliwości jako człowieka, czy przeciwnie, osłabia i wysysa energię? Ta cecha rozciąga się na spektrum pomiędzy dwoma skrajnościami.
Realna/wirtualna. Czy znam obiekt relacji osobiście, czy nasze kontakty ograniczają się do świata wirtualnego? Nie jestem pewien czy rozumieć ten stan zero-jedynkowo, czy myśleć o nim jako o spektrum, czyli jak część relacji rozgrywa się w świecie wirtualnym, jak w rzeczywistym.
Przyjemna/nieprzyjemna. Czy formowanie nowych właściwości w tej relacji sprawia mi przyjemność, czy ból/dyskomfort? Wbrew wszelkim pozorom jest to cech odmienna od toksyczności. Są relacje nieprzyjemne, trudne, które mają właściwości niezwykle budujące i są relacje przyjemne, które toksycznie zatruwają życie.
Te przykłady nie wyczerpują wszystkich możliwych charakterystyk relacji, można by je mnożyć. Poprzestanę jednak na powyższych, które uważam za kluczowe. Jeśli uważacie, że coś istotnego pominąłem, dajcie znać!
HIPOTEZA: MÓZG FORMUJE RELACJE POPRZEZ DODAWANIE DO NICH WŁAŚCIWOŚCI
W tym rozdziale rozważę następującą hipotezę: formowanie relacji to dodawanie nowych elementów do jej zbioru właściwości. Relacja nie może istnieć, jeśli zbiór właściwości jest pusty. Sama wiedza o istnieniu drugiego elementu relacji jest już jej właściwością.
Na początku formowania się relacji jej zbiór właściwości procentowo rośnie bardzo szybko. To trywialna obserwacja, zasadzająca się na tym, że póki zbiór właściwości zawiera niewiele elementów, łatwo jest zwielokrotnić jego liczebność. Z tego może się wywodzić popularna opinia, iż pierwsze wrażenie jest niezwykle istotne dla relacji. Przypuszczam, że jest faktycznie kluczowe dla decyzji czy kontynuować relacje po pierwszym spotkaniu, ale jeśli będzie ona trwała, to jest jak najbardziej możliwe, by zatrzeć pierwsze wrażenie.
Zmiana w relacji polega na dodawaniu do niej nowych właściwości albo modyfikowaniu istniejących. Im dłużej relacja trwa, czy im więcej posiada właściwości, tym trudniej ją zmodyfikować. Dodanie jednej właściwości do setek istniejących w niewielkim stopniu zmienia ogólny obraz.
Właściwości z czasem zacierają się. Można je też aktywnie zmieniać, dotyczy to przede wszystkim tych, które mają formę przekonań, ale także tych, które interpretujemy jako wspomnienia – może to być forma urealniania wspomnień albo ich kreatywnego zmieniania by lepiej spełniały swoją funkcję. Ma to związek z tym, jak rozumiem naturę wspomnienia.
Nasz mózg nie jest kamerą wideo i nie nagrywa dokładnie wszystkiego, co widzi i słyszy. Zapamiętujemy wybiórczo, a często zabarwienie emocjonalne sytuacji decyduje o kształcie wspomnienia. Chciałbym zwrócić uwagę, że to, co pamiętamy, rzadko jest tym, co się faktycznie wydarzyło. To kluczowe dla formowania relacji, jako że wiele ich właściwości to wspomnienia, które nie są precyzyjnymi odwzorowanie rzeczywistości tylko interpretacjami, które w skompresowany sposób reprezentują realną sytuację.
Hipoteza: celem wspomnień (a więc i właściwości relacji) nie jest zgodność z prawdą i rzeczywistością, lecz informowanie przyszłych decyzji, tak by prowadziły do stanów uznawanych przez mózg za pożądane w momencie ich formowania.
Zgodność z rzeczywistością w tym niekoniecznie pomaga, a może nawet przeszkadzać.
Mózg koloruje i podkręca wspomnienia w zależności od kontekstu, wzmacniając te, które odnoszą się do czynności, które powinniśmy powtarzać, a zacierające te, które dotyczą czynności obojętnych lub niekorzystnych (chyba, że powinniśmy ich aktywnie unikać).
Hipoteza: mamy tendencję do tego by lepiej pamiętać to co dobre, zapominając to co złe.
Dygresja: dlaczego nie pamiętamy wszystkiego, co złe? Czy to nie pomogłoby tego unikać? Przypuszczam, że nasz mózg działa tutaj jak Wielki Brat z „Roku 1984” Orwella, czyli stosuje cenzurę myśli. Jeśli nie wiemy, że jakaś zła czynność jest możliwa, to nie możemy jej wykonać, chyba że przypadkiem. Spekuluje, że dlatego właśnie mamy tendencję do zapominania tego, co złe.
Jaki mechanizm stoi za kolorowaniem i wybieraniem wspomnień? Zapewne więcej niż jeden, ale dziś chciałem się skupić, na mechanizmie nagrody, który podejrzewam o najbardziej znaczący wpływ na koloryt naszych wspomnień.
HIPOTEZA: AKTYWACJA UKŁADU NAGRODY WPŁYWA NA FORMOWANIE SIĘ WSPOMNIENIA
Układ nagrody w naszym mózgu jest siecią odpowiedzialną za wzmacnianie zachowań, które są korzystne dla wypełnienia naszej biologicznej funkcji, czyli prokreacji. Ta sieć występuje także w mózgach innych zwierząt, dzięki czemu możemy prowadzić nad nią pośrednie badania.
W uproszczeniu działanie układu nagrody przedstawia się następująco: kiedy jesteśmy poddawani bodźcowi, który jest interpretowany jako korzystny dla przetrwania, w mózgu wydziela się neuroprzekaźnik zwany dopaminą. Dopamina spełnia kilka funkcji, ale interesujące dla nas jest odpowiadanie za odczucie spełnienia. Wzrost jej poziomu jest dla układu nagrody znakiem, że to, co się właśnie zdarzyło, jest korzystne i powinno być powtarzane.
W naturalny sposób aktywują układ nagrody: jedzenie i picie, seks (szczególnie orgazm), dotyk drugiego człowieka, rozmowa, wysiłek fizyczny i inne. Choć każda z tych czynności powoduje wydzielenie dopaminy, jej ilość nie jest jednakowa – niektóre czynności są ważniejsze.
HIPOTEZA POMOCNICZA: układ nagrody nie rozróżnia, która konkretnie czynność go aktywowała, jedynie, że został aktywowany. Przykład: kiedy jemy kolację, oglądając film, mózg zakoduje smak jedzenia i obrazy na ekranie, jako związane z otrzymaną nagrodą. Nie będzie wiedział, że wyrzut dopaminy aktywowało jedzenie.
Kiedy układ nagrody zostaje aktywowany, zwiększa się prawdopodobieństwo zapamiętania danego wydarzenia oraz poziom przyjemności, który zostanie z nim powiązany. Takie przyjemne wyraziste wspomnienie ma nas skłonić, by w przyszłości powtarzać daną czynność.
Jak wspomniałem, wszystko, co jest zawarte we wspomnieniu, zostanie zakodowane jako przyjemne i warte powtarzania: jedzenie posiłku na równi z oglądaniem serialu. Sieć układu nagrody nie rozróżnia, który element ją faktycznie aktywował.
WNIOSEK: jeśli regularnie robimy coś w czasie posiłku, tę czynność zapamiętamy jako przyjemniejszą, niż w rzeczywistości jest!
Uważam, że powyższy schemat jest kluczowy w przypisywaniu wagi poszczególnym właściwością relacji. Im silniejsza stymulacja układu nagrody, tym wyższa waga zostanie przypisana danemu wspomnieniu, tym większy będzie miało wpływ na daną relację.
Suma wszystkich wag właściwości relacja daje całkowitą wagę tejże, czyli określa, jak ważna jest dla nas. To oznacza, że jakość (siła stymulacji układu nagrody) interakcji z obiektem jest równie ważna, jak ich ilość. Całkowitą wagę relacji używamy, by porównywać dwie relacje między sobą, czyli rozstrzygać, która z nich jest dla nas ważniejsza.
Gdy natomiast chodzi o cechy relacji, to ich wartość jest sumą wag wszystkich właściwości znajdujących się w odpowiadających im zbiorach. Przypominam, że cechy relacji to, na przykład: toksyczność, bliskość.
UWAGA NA MARIGNESIE: możliwe, iż w przypadku cechy relacji, jest jeszcze dodatkowy parametr, który określa jej intensywność względem danej cechy. Nie każde wspomnienie jednakowo silnie wpływa na każdą z cech, do których należy.
Waga relacji i jej cechy (a w szczególności ich konkretne wartości) są co do zasady nieuświadomione. Nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć, że dana relacja ma dla nas wartość X, a druga Y. Zazwyczaj jednak jesteśmy w stanie stwierdzić świadomie, która relacja jest ważniejsza.
Ta niemożność określenia konkretnych wartości wiąże się z tym, że mózg nie przechowuje arkusza kalkulacyjnego z wartościami liczbowymi wagi relacji czy jej cech. Przypuszczam jednak, że mamy podświadome mechanizmy, które skutecznie syntezują wszystkie właściwości relacji w jakościowe porównania.
Tak układ nagrody, poprzez mechanizm formowania się wspomnień, wpływa silnie na treść naszych relacji.
WNIOSEK: DLA JAKOŚCI RELACJI ISTOTNE SĄ NIE TYLKO CECHY JEJ PRZEDMIOTU, ALE TAKŻE OKOLICZNOŚCI W KTÓRYCH WCHODZIMY Z NIM W INTERACKCJE
Relacje, które formujemy, nie są obiektywnym odwzorowaniem jakości ich przedmiotu. Ten sam przedmiot możemy obdarzyć pozytywnym uczuciem, jeśli poznaliśmy go w korzystnych warunkach, lub negatywnych, jeśli warunki naszego poznania były niekorzystne. Ten efekt jest szczególnie istotny w początkowych fazach relacji, gdy nie jest ona jeszcze bogata we właściwości i łatwo może się zmieniać.
Szczególną rolę w formowaniu naszego wrażenie pełni układ nagrody, który wpływa na to, jak postrzegamy osoby, przedmioty, sytuacje i miejsca, w których dochodzi do jego aktywacji. W przykładzie z poprzedniego rozdziału: jeśli oglądamy serial w czasie posiłku, wyda nam się lepszy, niż w rzeczywistości jest!
Wydaje się, że większość z nas zdaje sobie z tego intuicyjnie sprawę. Kreujemy spotkania z innymi ludźmi, w taki sposób by towarzyszyły im wyrzuty dopaminy. Klasycznym przykładem jest randka przy eleganckiej kolacji. Spędzając czas z drugą osobą podczas jedzenia posiłku, kodujemy zarówno w naszym mózgu, jak i w mózgu osoby towarzyszącej, skojarzenie z nagrodą, a w związku z tym myślimy o sobie nawzajem nieco cieplej.
Obserwacja: łamiąc symetrię tego mechanizmu, można go wykorzystać do manipulacji! Na przykład, zachęcając drugą osobę do jedzenia słodkości, podczas gdy my nie jemy, sprawiamy, że owa osoba myśli o nas nieco lepiej, podczas gdy my zachowujemy wobec niej więcej obiektywizmu.
Drugą intuicyjnie jasną manifestacją tego mechanizmu, jest udane życie seksualne w związku, gdzie przez „udane” rozumiem tu takie, które skutkuje orgazmem dla obu stron. To niezwykle istotny czynnik budujący relację, gdyż osoba, z którą uprawiamy seks, jest kodowana jako część przyjemnego spełnienia orgazmu, w efekcie myślimy o niej cieplej i postrzegamy ją w pozytywnym świetle.
Trzecią intuicyjną manifestacją są wspólne rodzinne posiłki, które są wykorzystywane jako sposób na formowanie dobrych familijnych relacji. Spędzając razem czas przy smacznym posiłku, będziemy myśleć o sobie nieco lepiej. Warto tu jednak zauważyć dwie rzeczy. Pierwsza, powinniśmy zwracać uwagę na innych domowników nie ekran smartfona, bo inaczej to urządzenie zakodujemy jako „sympatryczne”. Po drugie, układ nagrody to nie wszystko i jeśli zapędzono nas do stołu pod groźbą kary, to żadna ilość dopaminy nie sprawi, że zaczniemy cieszyć się towarzystwem.
Płyną z tego dwa praktyczne wnioski. Pierwszy, jeśli chcesz rozwijać, utrwalać i pogłębiać relację, dbaj, by spotkaniom z jej obiektem towarzyszyły zachowania stymulujące układ nagrody (jedzenie, wspólny wysiłek fizyczny, śmiech, seks etc.).
Drugi, jeśli chcesz zachować możliwie obiektywne spojrzenie na drugą stronę, usuwaj wszelkie stymulanty dopaminy z obrębu waszych spotkań. To sytuacja dość typowa w biznesie, jeśli negocjujesz z dostawcą cenę, nie stawiaj między wami ciasteczek, a już na pewno sam ich nie jedz! Lepsze dla twojego celu będzie zachowanie obiektywizmu i nieformowanie przyjaznych uczuć do dostawcy.
Obserwacja: w tym drugim przypadku widzimy pole do manipulacji. Jeśli postawimy na stole pyszne ciasteczka i skłonimy dostawcę, by je zjadł, podczas gdy my sami się powstrzymamy, tworzymy lekkie zachwianie równowagi w relacji na naszą korzyść.
Wniosek na koniec jest taki, że, po pierwsze, nie powinniśmy zbyt mocno ufać naszym odczuciom o innych osobach, zwłaszcza jeśli „strzelało” między nami dużo dopaminy. Po drugie, jest cenne, by zdawać sobie sprawę z tego efektu i go świadomie wykorzystywać, by wzmacniać relacje bliskie i chronić relacje formalne i biznesowe przed nadmierną bliskością. To drugie nie musi być wcale manipulacją, o ile zachowujemy symetrię i szczerze informujemy drugą stronę o naszych intencjach!
HIPOTEZA: NARKOTYKI ZMIENIAJĄ FORMOWANIE SIĘ RELACJI
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie poruszył w artykule tematu narkotyków, a w szczególności alkoholu 😉
Szczególnie w sytuacji, gdy mówimy o działaniu układu nagrody!
Duża grupa substancji psychoaktywnych oddziałuje na nasz mózg poprzez mechanizm dopaminowy i związaną z nim sieć nagrody. W wielkim uproszczeniu powodują one silne wyrzuty dopaminy, aktywując układ nagrody. Jedną z tak działających substancji jest etanol – najpopularniejszy, legalny i najłatwiej dostępny narkotyk.
Na marginesie: nie sugeruje, że stymulowanie wyrzutu dopaminy jest jedynym efektem działania etanolu na mózg! Zdaje sobie sprawę, że jest to bardziej złożone.
Podstawową kwestią jest określenie skali wpływu etanolu na sieć nagrody w porównaniu z naturalną stymulacją. Otóż wyrzut dopaminy związany ze spożyciem alkoholu jest kilkukrotnie intensywniejszy niż związany z jedzeniem (od 3 do 6 razy). Jest silniejszy niż wyrzut dopaminy wywołany orgazmem (który jest najsilniejszym z naturalnych) od jednego do trzech razy, zależnie od okoliczności.
Na marginesie: wyrzuty dopaminy związane z innymi narkotykami mogą być jeszcze silniejsze (co zwykle przekłada się na ich „siłę” uzależniania).
Mając do dyspozycji powyższy fakty i biorąc pod uwagę nasze poprzednie rozważania, zastanówmy się, co się stanie, jeśli do procesu formowania relacji dolejemy etanolu.
Podstawowym wnioskiem jest, iż alkohol, kiedy jest spożywany w towarzystwie obiektu relacji, koduje silnie pozytywny wrażenie. Czyli jeśli spożywamy etanol w towarzystwie drugiego człowieka, kodujemy pozytywne odczucia w stosunku do niego, co najmniej równie silne, a potencjalnie kilkukrotnie silniejsze, jak gdybyśmy uprawiali z nim seks!
Przykładowo, kiedy spędzasz wieczór ze znajomym i wypijasz w ciągu tego wieczora cztery dawki alkoholu, to poziom pozytywnego kodowania w takiej sytuacji, może odpowiadać 12 wspólnym orgazmom.
Drugi wniosek, alkohol rzeczywiście skutecznie i silnie buduje więzi społeczne. Szybko zaczynami lubić ludzi, z którymi pijemy alkohol, niezależnie od tego, co sobą obiektywnie reprezentują. Praktycznie każda przypadkowa i niespójna grupa może się związać, jeśli wystarczająco często zażywa wspólnie etanol.
Trwałość tych więzi jest osobną kwestią, niekiedy mogą wyparować, jeśli wyparuje alkohol, ale mogą też przetrwać usunięcie alkoholu z roli spoiwa.
Trzeci wniosek, alkohol nieprzypadkowo jest domyślnym elementem randek, spotkań zapoznawczych, imprez firmowych. Jego rolą w tych spotkaniach jest, między innymi, zakodowanie wzajemnych pozytywnych opinii uczestników.
Czwarty wniosek, nasz mózg nie jest przystosowany do radzenia sobie z tak intensywnymi wyrzutami dopaminy, zwłaszcza kiedy mogą się powtarzać tak często (powyżej przykład równowartości 12 orgazmów jednego wieczora). Warto stosować zasadę ograniczonego zaufania do siebie samych, gdy formujemy swoje opinie na czyjś temat pod wpływem alkoholu.
Piąty wniosek, etanol stymuluje układ nagrody na tyle intensywnie, że dość łatwo jest na wejść w relację z nim samym. Nie mówię tu o uzależnieniu, raczej o myśleniu o alkoholu jako o przyjacielu, pocieszycielu, wsparciu. Jako o kimś/czymś, czego chcemy bronić, czym chcemy się opiekować. Stąd, chociażby, te dziwaczne zdrobnienia: „piwko”, „winko”, „wódeczka”.
Podsumowując, nie da się ukryć, że alkohol skutecznie koduje pozytywne więzi i postrzeganie innych osób, to źródło jego kulturowej roli kleju społecznego. Intensywność, z jaką to robi, wykracza jednak poza naturalne granice, do których przystosowany jest mózg, może więc mieć wiele niespodziewanych skutków ubocznych. No i jest rakotwórczy, toksyczny dla mózgu, wątroby i serca, ale to już mam nadzieję wiecie 😉
WYBRANE WNIOSKI
W tym rozdziale chcę podać kilka przykładów na to w jakich życiowych sytuacjach, mechanizmy formowania relacji mają znaczenie i kiedy warto być szczególnie czujnym na ewentualne błędy poznawcze.
Kazus pierwszej randki
Na pierwszych randkach polecałbym rozważenie unikania etanolu, seksu, a nawet jedzenia — wszelkich czynników, które wywołują wyrzuty dopaminy. Nie róbmy nic, co szczególnie lubimy. W przeciwnym wypadku osobę, z którą się zapoznajemy, będziemy postrzegać przez pryzmat przyjemnej aktywności, a to oznacza, że będziemy ją postrzegać lepiej, niż na to zasługuje. Może nas to zaprowadzić do zaangażowania się w relację, która nam nie odpowiada i z której będziemy musieli się po pewnym czasie ewakuować!
Zamiast aktywności ekscytujących lub generujących dopaminę, spokojny spacer czy rozmowa przy herbacie, dadzą nam lepsze, mniej zniekształcone informacje o drugiej osobie, a to informacji szukamy na pierwszych randkach!
Podkreślam, że te stwierdzenia nie są absolutami! Dopamina na randce zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia błędu poznawczego co do drugiej osoby, ale go nie gwarantuje!
Kazus ciężarnej żony
Wyobraźmy sobie następującą sytuacją: małżeństwo spodziewa się dziecka. Ciężarna żona nie pije alkoholu, jej mąż, w geście solidarności, nie spożywa przy niej. Na razie świetnie. Teraz wyobraźmy sobie, że w pracy męża, co piątek ekipa wyskakuje na kilka drinków wieczorem. Dobra małżonka zachęca męża, by do nich dołączył dla „relaksu”, ona sobie świetnie poradzi sama. W ekipie jest koleżanka. Co piątek piją razem kilka drinków. Mąż zaczyna myśleć o niej coraz cieplej. Z żoną nie pije i nie uprawia seksu, bo ciąża. Nie znajdują czasu na wspólne posiłki.
Po kilku miesiącach relacja z koleżanką z pracy zaczyna przysłaniać relację z żoną, tak silnie jest kodowana przez wspólne spożywanie alkoholu. Koleżanka wydaje się o tyle ciekawsza, sympatyczniejsza i fajniejsza od małżonki. Między mężem i żoną pojawia się pęknięcie…
Kazus dobranej pary
Wyobraźmy sobie dwoje ludzi, którzy spotykają się ze sobą, są sobie bliscy. Ich związek się rozwija, postanawiają razem zamieszkać. Są bardzo zajęci różnymi sprawami, mają tyle na głowie, ale dbają, by codziennie razem zasiąść do posiłku, a najlepiej kilku. Co weekend wybierają się do eleganckiej restauracji na coś niezwykle pysznego.
Oboje dbają, by w ich życie seksualne nie wkradła się nuda. Wiadomo, że nie codziennie każdy ma ochotę na seks, ale starają się znaleźć czas i korzystać szczególnie z tych dni, gdy czują werwę. Podczas seksu nie są samolubni, komunikują się i dbają wzajemnie o swoje potrzeby i zaspokojenie.
Każdego dnia stają się sobie odrobinę bliżsi, myślą o sobie nieco cieplej, ich uczucia kwitną i się rozwijają. Dbałość o budujące wykorzystanie układu nagrody sprawia, że będą żyli długo i szczęśliwie…
Kazus seksu, narkotyków i rock and rola
Ciężko jest zachować obiektywne spojrzenie na osobę, z którą uprawiasz regularnie seks. Jeszcze ciężej jest zachować obiektywne spojrzenie na osobę, z którą regularnie zażywacie wspólnie narkotyki. Zarówno jedno, jak i drugie jest w stanie sprawić, że polubimy kogoś, kto na to nie zasługuje. Im częściej powtarzają się warunkujące zachowania, czy im większy procent naszych kontaktów z daną osobą odbywa się w ich towarzystwie, tym trudniej będzie zachować trzeźwość oceny.
Jesteśmy w stanie o wiele więcej wybaczyć i o wiele więcej zaakceptować u osób, z którymi dzielimy kieliszek lub łoże. Warto zwrócić uwagę na to z kim wchodzimy w kontakty, gdy jesteśmy pod wpływem narkotyków i zachować odrobinę dodatkowego sceptycyzmu. Tak jak w przypadku randek, sugerowałbym nie mieszać spotkań zapoznawczych z alkoholem, seksem i jedzeniem. Dajmy sobie możliwie dużą szansę, na wyrobienie racjonalnej opinii o drugiej osobie nim wprowadzimy elementy, które mogą zaburzyć nasz osąd.
Choć ryzyko wejścia w toksyczną czy niepożądaną relację rośnie, gdy w grę wchodzą narkotyki, nie znaczy to, że każda relacja uformowana w ich towarzystwie jest zła! Większość ludzi, których polubimy pod ich wpływem, pozostanie godna lubienia i bez. Wszystko jest tu grą prawdopodobieństwa, używając etanolu lub innych narkotyków, zwiększamy prawdopodobieństwo pomyłki, ale jej nie gwarantujemy. Podobnie jak całkowite od nich stronienie, nie gwarantuje samych dobrych wyborów.
Kazus ferajny z podwórka
Wyobraźmy sobie podwórko między kamienicami i ekipę młodzieży, która się na nim bawi. To pokopią piłkę, to pobujają się na trzepaku. W miarę jak stają się starsi, zaczynają sięgać po alkohol i inne narkotyki. Piją i zażywają razem.
Niektórzy z nich wchodzą w konflikt z prawem: sprzedadzą komuś narkotyk, kogoś okradną, kogoś pobiją. Niektórzy idą w innym kierunku, kształcą się, zdobywają zawód i podejmują pracę.
Nadal spotykają się od czasu do czasu i są gotowi za siebie skoczyć w ogień. Kumpel okradł sklep i pobił przy tym sklepikarza? To trzeba mu pomóc zwiać, ukryć go. To dobra morda przecież jest, nasz człowiek.
To nie jest dobra morda. To złodziej i bandyta. A relacja z nim kumpli z podwórka jest wypaczona latami wspólnego bujania się na dzielni z narkotykami w tle.
Pożywką takiej sytuacja nie muszą być koniecznie narkotyki. Dzieciaki z trudnych rodzina też się do nich irracjonalnie przywiązują, po części przez momenty czułości, po części przez wspólne posiłki. Wierni w sektach i społecznościach religijnych przywiązują się do nich przez akty bliskości, czasem seksualnej, przez wspólne posiłki i przez wspólne rytualne zażywanie narkotyków.
Jest wiele sposobów, na które grupa może zakodować w nas przywiązanie do niej, droga przez mechanizm nagrody i jego wpływ na relacje jest jedną z nich.
UKŁAD NAGRODY TO NIE WSZYSTKO
Choć moim zdaniem układ nagrody ma ogromny i niedoceniany wpływ na to, jak formujemy relacje, kogo lubimy a kogo nie, to jest oczywiste, że nasz mózg wykracza poza ten jeden system. Mamy do dyspozycji nasz płat czołowy, czy raczej kojarzoną z nim sieć hamującą impulsywne zachowania i przeprowadzającą racjonalne rozumowania. Możemy kontrolować swoje reakcje, co więcej możemy, przy odrobinie wprawy sprawdzać i modyfikować wspomnienia i przekonania, które już się w nas uformowały. Nasz mózg zawsze będzie popełniał błędy poznawcze, ale my nigdy nie musi być ich niewolnikami.
Psy w eksperymencie Pawłowa nie miały wyboru. Stymulowanie ich układu nagrody łączące przyjemność jedzenia z dźwiękiem dzwonka zbudowało w nich relację z tym dźwiękiem, która objawiała się niekontrolowanym wydzielaniem śliny. My mamy wybór, w przeciwieństwie do nich posiadamy bowiem wyższe funkcje mózgu i związaną z nim refleksyjność. To są narzędzia, które pozwalają nam wykroczyć poza schemat odruchowej, zaprogramowanej reakcji.
Nie ignorujmy jednak siły dopaminy. Eksperymenty przeprowadzone na szczurach wykazały, że alkohol jest w stanie całkowicie oderwać te zwierzęta od życia społecznego, w znaczeniu, że mając do dyspozycji alkohol i obcowanie z innymi szczurami, będą wybierać substancję. W innych eksperymentach pokazano, że szczury uzależnione od metaamfetaminy będą ją wybierać ponad jedzeniem, do tego stopnia, że umrą z głodu kilka centymetrów od miski z pokarmem. Jak wspomniałem powyżej nasz mózg może więcej, ale nie zapominajmy, że ten sam mechanizm, który aktywuje się w mózgach szczurów, pracuje i w naszych.
Na zakończenie dodam, że pomimo mojego krytycznego stosunku do środków psychoaktywnych, nie twierdzę tutaj, że każda relacja oparta na alkoholu czy innych narkotykach jest zła. To byłby nonsens. Jest wiele cennych relacji, także w moim życiu, które rozpoczęły się od alkoholu, ale przetrwały jego wyrzucenie z mojego życia i kwitną dalej. Były też inne relacje, które tej zmiany nie przetrwały.
Miejmy oko na nasz układ nagrody, nawet jeśli formowanie relacji jest dużo bardziej skomplikowane, niż sugeruje to mój dzisiejszy wywód.