Część 1: Los rządzi naszym życiem
Znacie porzekadło: „każdy jest kowalem własnego losu”? To bzdura, naszym życiem rządzi przypadek. Mamy minimalny wpływa na nasz los. Gdy patrzymy wstecz na nasze życie, to musimy dostrzec, że elementy losowe i od nas niezależne, ważą więcej, niż nasze decyzje. Jesteśmy liściem na wietrze, któremu wmawia się, że może decydować dokąd poleci.
Rozważmy kilka przykładów, dla zilustrowania dysproporcji między przypadkiem a wolą i decyzją.
1. Przypadek: urodziłem się w Polsce, a nie w Etiopii.
Nie mam żadnego wpływu na to, gdzie się urodziłem. Jednak ten fakt ma olbrzymie konsekwencje dla mojego życia: możliwości materialne, które idą za miejscem urodzenia, dostęp do edukacji, dostęp do opieki zdrowotnej, dostęp do książek, filmów etc. Rozważcie, jak bardzo te aspekty różnią się między Polską a Etiopią. Gdybym rodził się w Etiopii, moje szanse na przeżycie niemowlęctwa byłyby zdecydowanie niższe (śmiertelność niemowląt w Polsce: 4.4, w Etiopii: 48.3 [1]), moje życie mogło zakończyć się już na starcie. Czy miałbym dostęp do takie samej ilości książek, które pobudzałyby rozwój mojej wyobraźni? Czy mógłbym dostać okulary, które pozwoliłyby mi widzieć wyraźnie? Czy miałbym szansę na studia? Może wszystko to byłoby mi danej, jednak jest względnie oczywiste, poprzez porównanie zasobności obu krajów (PKB na osobę w Polsce: 31 939 USD, w Etiopii: 2332 USD [2]), że szansę na otrzymanie tych dobrodziejstw byłyby zdecydowanie mniejsze.
Nie przypuszczam, by jakakolwiek decyzja w moim życiu, miała podobnie głęboki wpływ na jego przebieg. Więcej, przypuszczam, że wszystkie moje decyzje razem wzięte, nie ukształtowały mnie w takim stopniu jak ten jeden traf.
2. Przypadek: urodziłem się w dwudziestym wieku, a nie w dwunastym
Podobna sytuacja jak w przykładzie pierwszym. Zdecydowanie niższą szansę na przeżycie niemowlęctwa, minimalny dostęp do edukacji, krótka oczekiwana długość życia etc. Nie będę tu szukał konkretnych danych liczbowych, ale łatwo sobie wyobrazić, jak drastyczną różnicę ten przypadek sprawia w moim życiu. Różnice kulturowe, językowe, religijne uczyniłyby mnie diametralnie inną osobę.
3. Przypadek: Urodziłem się chłopcem.
Naszemu społeczeństwu daleko jest do równości. Oczekiwania społeczne, sposób wychowania i spektrum możliwości w dorosłym życiu, są odmienne dla obu płci. Czy gdybym był dziewczynką, wyperswadowano by mi zainteresowanie fizyką? Czy presja zegara biologicznego sprawiłaby, że miałbym już rodzinę i dzieci? Nie wiem, ale jestem przekonany, że moje życie podążyłoby innymi kolejami, niż zmierza dzisiaj.
4. Przypadek: Studiowałem fizykę
Tak, to jest przypadek, już wyjaśniam dlaczego. Swój pierwszy rok studiów poświęciłem na studiowanie informatyki. Dość szybko zdecydowałem (czy to była świadoma decyzja to inna kwestia), że to nie to. Chciałem podążać za swoją pasją, którą była, oczywiście… historia. Czekał mnie egzamin wstępny (takie, to były czasy). Na wszelki wypadek, złożyłem też podanie na fizykę – tam nie wymagali egzaminu, miałem przyjęcie gwarantowane. Uczyłem się pilnie, czułem się względnie dobrze przygotowany. Kiedy przyszło do ogłoszenia wyników, okazało się, że zabrakło mi jednego punktu. Gdyby choć jedno pytanie w teście lepiej mi podpasowało (ah, ratyfikacja 3 rozbioru, której, okazuje się, nigdy nie było), trafiłbym na historię zamiast na fizykę.
Drobny przypadek, przemieszany z decyzjami, ustawił moją edukację. Zostałem na fizyce, nawet napisałem z niej doktorat. Jak jednak wyglądałoby moje życie, gdyby nie to jedno pytanie?
Wymieniłem cztery przykłady przypadków w moim życiu. Z pierwszych trzech każdy waży więcej niż wszystkie moje decyzje życiowe. Czwarty reprezentuje całą chmarę drobnych przypadków, lokujących się pomiędzy naszą decyzją a jej skutkami. Pokazuje on, że skutki naszych decyzji nie są nasze, zależą w większym stopniu od losu, niż od nas. Wiele decyzji nie może nawet zaistnieć, ze względu na okoliczności losu (jak zdecydować się, by zostać programistą komputerowym, żyjąc w dwunastym wieku?).
Jak najbardziej jesteśmy liściem na wietrze i tak jak jemu, nie nam decydować gdzie nas poniesie wiatr!
Część 2: Liczą się tylko nasze decyzje
„Pytasz, co to jest wolność? Nie być niewolnikiem żadnej rzeczy, żadnej potrzeby, żadnych wydarzeń, przymusić swój los do równego postępowania z sobą. W dniu w którym zrozumiem, że mogę więcej od niego, nic nie dokaże” [3]
Może przechodzi wam teraz przez myśl: „Tu zaszła jakaś pomyłka. Cytaty mu się pomieszały! Przecież to pasuje do pierwszej części jak pięść do oka”. Nie ma pomyłki. Jak już ustaliliśmy, że naszym życiem rządzi przypadek, pora udowodnić, że to, co przypadkowe nie ma znaczenia i jedyne co się liczy to nasze wybory.
W celu unaocznienia tej prawdy posłużę się metaforą. W metaforze tej każdy z nas będzie malarzem, nasze decyzje będą pociągnięciami pędzla, nasz los (nasz przypadek) będzie kanwą, na której malujemy, a obraz będzie naszym życiem.
Jako malarz nie mamy wpływu na kanwę, na której przyjdzie nam malować. Jeden otrzyma idealnie białe, gładkie tło. Dla drugiego płótno będzie gładkie, ale całe czarne. Pierwszy nawet nie pomyśli, by namalować to, co dla drugiego będzie oczywiste. Los tych malarzy jest wolny od przeciwności, ale ich warunki były skrajnie odmienne.
Jeden malarz otrzyma kanwę wielką na pół ściany, drugi taką, która zmieści się w dłoni. Jak odmienne dzieła muszą stworzyć, ale każde z nich może być piękne. To metafora długości życia. I tak jak na wielkim płótnie można namalować kicz, a na kawałku deszczułki arcydzieło, tak długie życie może być próżne, a krótkie bogate i piękne.
Większość malarzy otrzyma kanwę z różnymi, mniejszymi i większymi wadami. To przeciwności losu, które spotykają nas w życiu. Od malarza zależy, czy niedoskonałości swego podkładu wykorzysta jako element arcydzieła. Czy pęknięcie stanie się zalążkiem obrazu kwietnej doliny, czy mrocznej przepaści? Czy załamie ręce i w podszytym poczuciem krzywdy narzekaniu stwierdzi, że nic nie namaluje? Czy spojrzy na kanwę sąsiada i, z zazdrości, zamiast malować swoje dzieło, ukradkiem ochlapie jego twór? Czy, odstraszony wadami płótna, skupi się tylko na małym skrawku, gdzie materiał jest idealny, a resztę porzuci? Czy podzieli się swoją kanwą z drugim człowiekiem? Czy dostrzeże wady swojej kanwy, poczuje złość i ponarzeka, po to, by po chwili ruszyć z malowaniem, wykorzystując swoją przestrzeń do maksimum? Czy wykorzysta większość kanwy, ale z wadami części nie zdoła się pogodzić i pozostawi ją pustą?
Możliwości są ogromne i chociaż, kanwa nadaje kształt i wymusza wiele w formie dzieła, to jednak jest to nasz obraz. Płótno nie decyduje, co zostanie na nim namalowane, los nie decyduje, jakie ja stworze życie. Parafrazując tu Senekę, w dniu, w którym zrozumiemy, że los to tylko tło, straci on nad nami wszelką władzę.Ten kto akceptuje los odbiera mu moc sprawczą. Ten kto rozumie, że los jest obojętny i od nas niezależny, ten może skupić się nad tym co kontrolować może: na pociągnięciach pędzlem i kształtowaniem swego dzieła.
Na zakończenie jeszcze jeden cytat z Seneki, który przypomina, że mówienie o dobrym lub złym losie, dobrej lub złej kanwie, nie ma sensu. Dzieło, które tworzymy, życie, które żyjemy, może być dobre albo złe, jakie będzie, zależy od naszych wyborów:
„Mylą się bowiem, mój Lucyliuszu, ci, którzy sądzą, że los obdarza nas bądź czymś dobrym, bądź też czymś złym. Daje on nam tylko materiał, z którego może powstać dobro lub zło, tylko zarodki rzeczy, które to zarodki mogą rozwinąć się w nas w zło albo dobro.” [3]
BIBLIOGRAFIA
[1] https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_infant_and_under-five_mortality_rates
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_PKB_(parytet_si%C5%82y_nabywczej)_per_capita
[3] Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”

