Człowiek jest plątaniną przenikających się przekonań. Formują się one w toku ludzkiego życia. Część z nich można wywieść z dziedzictwa ewolucyjnego, z genów. Wiele formuje się w procesie wychowania i socjalizacji – są plonem dzieciństwa. W dorosłości nabywamy nowe, zmieniamy istniejące i pozbywamy się starych.
Przekonania nie muszą być świadome i to dwojako. Po pierwsze, możemy być nieświadomi, że przekonanie w nas powstaje – tyczy się to szczególnie tych z dzieciństwa, ale nie ogranicza się do nich. Po drugie, choć przekonanie powstało świadomie, z czasem zostaje zepchnięte do nieświadomego, czy to poprzez zapomnienie, czy tłumienie.
Dziś spojrzymy na technikę pracy z przekonaniami, nim jednak do niej przejdziemy, dookreślimy, nie siląc się na rygor definicyjny, co rozumieć będziemy pod tym pojęciem.
W najprostszym ujęciu przekonanie to zdanie logiczne, co do którego prawdziwości wierzymy. Tutaj moglibyśmy się zatrzymać: zbiór przekonań to zbiór naszych osobistych prawd. Warto jednak dodać, że zbiór ten jest wielce różnorodny: od prostych obserwacji rzeczywistości (np. Słońce wschodzi na wschodzie, mam dwie ręce etc.) po złożone przekonania etyczne (np. zabicie człowieka jest złe, mówienie prawdy jest dobre etc.).
Dla naszych celów istotny będzie ten drugi biegun, choć zaznaczam, że regularne sprawdzanie przekonań o „faktach” też jest wskazane (pozdrawiam z tego miejsca antyszczepionkowców i płaskoziemców). Szczególnie interesujące będą dla nas przekonania zawierające następujące słowa: „muszę”, „powinienem/powinnam”, „koniecznie”, „na pewno”, „zawsze”, „nigdy”, „wszyscy”, „każdy”, „oczywiście”, „niemożliwe”, „pewne”, „dobre”, „złe”, „straszne”, „nie do zniesienia” – wraz z innymi formami gramatycznymi oraz synonimami. Wyłaniają się tu trzy kategorie:
1. przekonania o konieczności („muszę”, „zawsze”, „wszyscy”, „nigdy” etc.);
2. przekonania etyczne („dobre”, „złe”);
3. przekonania o cierpieniu / o zranionym ego („straszne”, „krzywda”, „cierpienie” etc.).
Przede wszystkim dla nich praktykujemy dialog z przekonaniami, przy czym kategorię 1 i 3 chcemy zminimalizować, a kategorię 2 uporządkować.
Przejdźmy do metod pracy z przekonaniami. Podzielę się z wami tymi sposobami, które sam stosuję, jednak chciałbym zwrócić uwagę na zestaw metod terapii poznawczo-behawioralnej. Wiele z nich to techniki pracy z przekonaniami, które są stosowane w praktyce terapeutycznej, ale mogą być zaadaptowane do stosowania na własną rękę, w sytuacjach niewymagających interwencji specjalisty. Szczegóły technik terapii poznawczej znaleźć można między innymi w „Techniki terapii poznawczej. Podręcznik praktyka” Roberta Leahy’ego. Pamiętajcie jednak, że praktyka na własną rękę nie zastępuje pomocy specjalisty.
Pierwszym krokiem w pracy z przekonaniem jest zdanie sobie sprawy, że je posiadamy. Wraca tu wspomniana już wcześniej na blogu, w kontekście dwóch poziomów sądu, uważność. Podobnie moją rekomendacją jest stosowanie znanych technik, których szczegóły dostępne są w internecie i literaturze, plus stosowanie „wstecznej uważności”, czyli analizowania przeszłych zdarzeń. W kontekście dzisiejszego ćwiczenia skupiamy się na zrozumieniu, jakie przekonania zostały aktywowane w intensywnych (emocjonalnie, intelektualnie) momentach minionego dnia.
Pytaniami przewodnimi przy tej technice są: dlaczego zrobiłem to, co zrobiłem? Jaki miałem powód/argument, by tak zareagować? Formę pytania można dostosować do sytuacji, ale kluczowe jest, by wyjść poza „co zrobiłem” do „dlaczego?”, bo to ma szansę odsłonić przekonanie. Warto odnotować, że przekonania mogą się nawarstwiać i to, co zauważymy jako pierwsze, to przekonanie wtórne, wynikające z czegoś głębszego. Proces odkrywania może potrwać długo i doznawać opóźnień oraz wymagać wracania do niektórych przekonań.
Gdy mamy zidentyfikowane przekonanie, nad którym chcemy pracować, możemy przejść do drugiego etapu. W nim celem jest zbadanie przekonania pod kątem prawdziwości i logicznej spójności. Nie chodzi o obalenie go! Rozpoczynając proces, nie zakładamy, iż jest ono niesłuszne, ale że poddajemy je badaniu w celu sprawdzenia. Jeżeli przekonanie wytrzyma skrupulatne testy, to pozostaje jako element naszego rozumienia świata, a my nabieramy wiary w jego solidność.
Proponuję dwa podejścia do pracy z przekonaniami. Pierwsze to postawienie siebie w roli oskarżyciela przekonania, adwokata diabła, który chce rzucić cień na świętość, w którą wierzyliśmy od zawsze. Naszym zadaniem jest tworzenie scenariuszy, które jawnie zaprzeczają przekonaniom – pamiętając, że jeśli coś ma być zawsze prawdziwe, to wystarczy jeden kontrprzykład, by to obalić. Mamy wyszukiwać wyjątki w rzekomych regułach. Mamy próbować udowodnić, że prawdziwe jest coś przeciwnego.
Jeżeli znamy logiczne uzasadnienie dla badanego zdania, to szukamy luki w prowadzącej do niego argumentacji, błędów i niespójności. Szukamy danych i badań naukowych, które przeczą naszym przekonaniom. Jesteśmy po to, by wyciągnąć na światło dzienne wszelkie kontrargumenty i nieścisłości.
Możemy wejść w ten proces z pełnym zapałem i gorliwością, nic nie ryzykując. Bo jeśli nasze przekonanie jest słuszne, to nieważne, ile czasu poświęcimy na próby obalenia go – nigdy nam się to nie uda. Możemy śmiało atakować i tylko upewnimy się i umocnimy naszą wiarę. W końcu nie mamy wątpliwości, że tak właśnie jest. Prawda?
Na końcu tego procesu powinniśmy albo uprawdopodobnić nasze przekonania, albo obalić je lub skonkludować, że najprawdopodobniej jest błędne. Zazwyczaj, jeśli podejdziemy do sprawy rygorystycznie, będziemy operować prawdopodobieństwem i nie dostąpimy pewności. Pamiętajmy jednak, że twierdzenie, które jest najprawdopodobniej fałszywe, powinno być w praktyce odrzucone.
Druga metoda to rozmowa z samym sobą, ale nie byle jaka, bo w formie sokratejskiego dialogu. Naszym zadaniem jest stawianie serii pytań, wychodząc od bazowego przekonania. Mają nam one pozwolić lepiej zrozumieć, dlaczego wierzymy w daną myśl. Zacznijmy od prostego: „Dlaczego uważasz, że…” i tutaj wstawmy treść przekonania. W tej rozmowie nie ma drugiej osoby, musimy odpowiedzieć sobie sami. Starajmy się być w tych odpowiedziach wyczerpujący, lecz konkretni, nie rozwlekajmy ich w długie elaboraty – mają przedstawić esencję, a nie służyć przekonaniu kogoś do naszych racji.
Mając pierwszą odpowiedź, mamy materiał potrzebny do sformułowania kolejnych pytań. Jakie one będą, zależy od badanych treści. Ich celem powinno być dążenie do zrozumienia naszego stanowiska i rozjaśnienia wątpliwości, jakie się nam nasuwają. Może jedno ze słów jest niejasne i warto zapytać o jego sens? Może wewnątrz odpowiedzi kryje się kolejne przekonanie, które warto sprawdzić? Starajmy się nie przyjmować niczego za pewnik. Pytajmy o uzasadnienie nawet oczywistych zdań. Jeśli takie faktycznie są, znajdziemy je szybko. Jeśli nam się nie uda, to ujawnimy trop do zbadania, kolejne przekonanie do pracy.
Dialog powinien trwać aż do momentu, kiedy poczujemy, że wyklarowaliśmy, czy przekonanie jest słuszne, czy też nie. Może je obaliliśmy, może zachowaliśmy w całości, a może zmodyfikowaliśmy. Na końcu procesu mamy więcej zaufania do tego, w co wierzymy, co nie jest tym samym co pewność. Z pewnością można twierdzenia odrzucać, ale niezwykle trudno z pewnością ich dowodzić. Jeśli na końcu nabraliśmy pewności, że przekonanie jest fałszywe, to jest to akceptowalny wynik. Jeśli natomiast nabraliśmy pewności, że zdanie jest prawdziwe, to najpewniej zbłądziliśmy i powinniśmy tylko stwierdzić, że jest bardziej prawdopodobne.
Konkludując dzisiejszy artykuł, chciałbym zwrócić waszą uwagę na jeden fakt. Po udowodnieniu, że jakieś przekonanie jest fałszywe lub powinno być zmienione, jest jeszcze proces praktycznej zmiany zachowania i sposobu bycia, czyli zrealizowanie naszych logicznych wniosków w rzeczywistości. Nie należy go ignorować i zakładać, że samo rozumowanie wystarczy. Nowe przekonania trzeba praktykować, bo do starych jesteśmy przyzwyczajeni i będą one wracać jak bumerang.
Tak jak przy wszystkich ćwiczeniach stoickich, tak i tu, powtarzanie i praktyka są ścieżką do sukcesu. To, co opisałem powyżej, nie jest magiczną różdżką na nasze błędy myślenia. To początek pracy nad sobą i drogi trwałej zmiany. W nieunikniony sposób będziemy na tej drodze zwalniać i się cofać. Będzie się zdarzać, że do jednego przekonania konieczne będzie kilka podejść, bo wróci ono z nowymi argumentami. Albo że poczujemy się jak człowiek obierający cebulę, gdzie praca nad jednym przekonaniem odsłoni kolejne, które było jego źródłem, a po nim kolejne i kolejne.
To żmudny proces, ale wart wykonywania, bo każdy jego krok, każde powtórzenie poprawia spójność i jakość myślenia. Zbliża nas do lepszego zrozumienia rzeczywistości i naszego w niej miejsca. Przyciąga nas do prawdy na tyle, na ile jesteśmy się do niej w stanie zbliżyć.
Newsletter
Newsletter to wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym co nowego pojawiło się na blogu oraz dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.
Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać nawet więcej stoickich treści to zapraszam do subskrypcji!
Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!
PS. Kilka słów zza kulis
Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w krytyce logiki i struktury oraz w korekcie tekstu.
