O byciu zmianą której pragniemy

W dzisiejszym tekście omawiane są związki między wdzięcznością, osobistym rozwojem i chęcią do zmiany świata. Autor krytycznie ocenia współczesne podejście do rozwoju, podkreślając, że istotne jest najpierw zadbać o siebie. Wskazuje na stoicką moralność, która łączy logikę, fizykę i etykę w dążeniu do dobra wspólnego.

Dzisiejszy tekst jest kontynuacją tekstu „O wdzięczności”, będącego komentarzem do TEDx Arona Andersona. Inspiracją dla jego powstania była rozmowa z kolegą Pawłem, któremu za ową dyskusję dziękuję, zachęcając jednocześnie do wskazania wszelkich nieścisłości.

Założenie: współczesny człowiek jest wystarczająco rozwinięty, wyedukowany i samoświadomy. Skoro tak, to dalsze drążenie koncepcji akceptacji, wdzięczności, etc., jest tylko narzędziem, które powstrzymuje człowieka od wystąpienia przeciw niesprawiedliwości świata.
W SKRÓCIE: techniki rozwoju osobistego, są jedynie współczesną wersją idei „chleba i igrzysk”.

Nie zgadzam się już z założeniem, że kondycja współczesnego człowieka jest tak korzystna. Anegdotycznie powiem, że ja na pewno nie osiągnąłem zadowalających standardów. Nie mam natomiast pomysłu, jak moglibyśmy rozstrzygnąć o prawdziwości założenia. Pozostańmy więc przy nim, a skoncentrujmy się na samym rozumowaniu i wnioskach.

Twierdzę, iż nie ma konfliktu między praktykowaniem wdzięcznością i rozwojem, a pracą by zmieniać świat. Więcej jeszcze, te praktyki są konieczne, by zmiana, którą czynimy była trwałą i pozytywną. Celnie ujął to Georges Friedmann:

„Unieśmiertelnić się, przekraczając siebie. Ta praca nad sobą jest konieczna, ta ambicja – słuszna. Liczni są ci, których pochłaniają całkowicie wojująca polityka, przygotowania do rewolucji społecznej. Nieliczni, bardzo nieliczni ci, którzy przygotowując rewolucję, chcą stać się jej godni.”

Rewolucję zaczynajmy od nas samych. Tak jak w samolocie mówią by najpierw założyć maskę sobie, a dopiero później dziecku, tak tu, powinniśmy najpierw zadbać o siebie a potem o świat. Powinniśmy stać się zmianą, której pragniemy. Dzięki temu przewodzimy poprzez dawanie przykładu, zamiast poprzez przymus. Edukujemy siebie, by móc edukować innych. Prawdziwie postrzegamy świat, dzięki czemu podejmujemy lepsze decyzje.

Przeszłe rewolucje nie podążały tym tropem, w efekcie pożerały swoje dzieci. Znaczył je krwawy przebieg i niepewność skutków, które były dziełem przypadku bardziej niż zamysłu. Charakter przywódcy był dobrym prognostykiem przebiegu rewolucji (M.L. King a W. Lenin). By nie powielić ich błędów, musimy oprzeć naszą rewolucję na tym co kontrolujemy, czyli na naszym charakterze.

Pytanie czy przy takim podejściu rewolucja kiedykolwiek nadejdzie, do doskonałości charakteru dążymy całe życie, nigdy jej nie osiągając. Jednak nie wydaje mi się by osiągnięcie doskonałości było konieczne. Wystarczy, że zaczęliśmy drogę ku niej i pewnie po niej stąpamy, a czas jest odpowiedni do zmieniania świata. Nie o doskonałość tu chodzi, a o właściwe nastawienie do rzeczywistości, gotowość do uznania swej omylności i zorientowanie na dobro ogółu.

Jak te rozmyślania wpisują się w myśl stoicką? Przypomnijmy słowa Marka Aureliusza:

„Nasza racjonalna natura swobodnie zmierza naprzód na podstawie wyobrażeń, gdy:
1.) nie akceptuje niczego fałszywego lub niepewnego;
2.) działa tylko dla dobra powszechnego;
3.) odczuwa pragnienie i odrazę do tego tylko, co od niej zależy;
4.) przyjmuje wszystko, co wyznacza jej natura.”

Rdzeniem stoickiej moralności jest działanie dla dobra powszechnego. Nie ma przypadku, iż sąsiaduje tu z myślami, które odnoszą się do tego co kojarzymy z rozwojem osobistym. Dla stoika, wszystkie te cztery koncepcje stanowią spójną całość, powinny być praktykowane i rozwijane razem. Punkt drugi nie czeka na spełnienie pozostałych, przeciwnie, jest motorem i zachętą by zgłębiać pozostałe, jest powodem, dla którego warto robić raczej coś niż nic.

Cytat z Aurelego ujmuje trzy relacje, w których, według stoików, znajduję się człowiek:
+ relację z sobą samym („nie akceptuje niczego fałszywego lub niepewnego”)
+ relację z wszechświatem („odczuwam pragnienie i odrazę do tego tylko, co od niej zależy” i „przyjmuje wszystko, co wyznacza jej natura”)
+ relację z innymi ludźmi („działa tylko dla dobra powszechnego”).

Są to kolejno: logika, fizyka i etyka stoicka. Trzy filary, powiązane między sobą, niezbędne by gmach naszego rozumu mógł się utrzymać. Bez logiki nie wiemy co jest prawdziwe, bez fizyki nie rozumiemy w jakim świecie działamy, bez etyki nie wiemy do czego mamy dążyć. Koncentracja jedynie na „działaniu dla dobra powszechnego” grozi zaniedbaniem dwóch pozostałych. Jeśli zaniedbamy logikę – skąd mamy wiedzieć, czy to do czego dążymy jest prawdziwie dobre? Jeśli zaniedbamy fizykę – skąd mamy wiedzieć, czy to jak do celu dążymy będzie skuteczne?
Ergo, nie może być prawdziwie społecznego działania, bez wewnętrznego rozwoju.

O wdzięczności

Aron Anderson w swojej prezentacji omawia trzy kluczowe zasady: wzięcie odpowiedzialności za rzeczywistość, zdobycie właściwej perspektywy oraz przyjęcie wdzięczności w życiu. Inspirując się myślami Marka Aureliusza i Epikteta, akcentuje znaczenie akceptacji losu i skupienia na tym, co zależy od nas, by osiągnąć spokój ducha.

Dziś chciałem poświęcić nieco uwagi ciekawej prezentacji Arona Andersona (anglojęzyczna): https://www.youtube.com/watch?v=kLnd1UGMLrw&t=609s&ab_channel=TEDxTalks
Moim zamiarem jest ująć myśli w niej zawarte w kontekście doktryny stoickiej, ubarwiwszy je odrobinką własnych doświadczeń.
Niech naszym przewodnikiem będzie myśl Marka Aureliusza (punkt 2 pomijam jako nieistotny dla tych rozważań):
„Nasza racjonalna natura swobodnie zmierza naprzód na podstawie wyobrażeń, gdy:
1.) nie akceptuje niczego fałszywego lub niepewnego; (…)
3.) odczuwa pragnienie i odrazę do tego tylko, co od niej zależy;
4.) przyjmuje wszystko, co wyznacza jej natura.”

Teraz zerknijmy na 3 elementy z prelekcji pana Andersona:

Take ownership (weź odpowiedzialność/zaakceptuj prawdę)
Pierwszy z trzech punktów to wzięcie odpowiedzialności, lub inaczej akceptacja rzeczywistości. Koncepcja, którą poruszałem w niedawnym wpisie, do której będę niejednokrotnie wracał, bo uważam ją za fundamentalną. W cytacie z Marka Aureliusza mamy: „nie akceptuje niczego fałszywego lub niepewnego”, to znaczy widzę rzeczywistość taką jaka jest, nie zniekształconą przez moje przekonania, nie oszukuję sam siebie, wiem jaka jest moim dziełem i moją odpowiedzialnością. Wiem co jest moją rolą w życiu, słowami Epikteta:
„Pamiętaj, że jesteś aktorem w sztuce. Grasz postać zgodnie z wolą dramaturga. Jeśli sztuka jest krótka, to jest krótka; jeśli długa, to długa. Gdy dramaturg pragnie, byś odgrywał żebraka, nawet tę rolę graj dobrze, podobnie jak gdy jesteś kaleką, bogaczem lub przeciętnym człowiekiem. Na tym bowiem polega twoje zadanie, by dobrze odgrywać przypisaną ci rolę. Jej wybór należy do kogoś innego.”
Epiktet, Enchiridion, 17

W moim osobistym doświadczeniu kluczowym elementem powrotu do rzeczywistości, było zaakceptowanie tego, że jestem uzależniony. Na bazie tej prawdy mogłem podejmować dobre decyzje i budować swoje życie na nowo. Prawda jest solidnym fundamentem. Kłamstwo jest piaskiem, na którym nie wzniesie się nic trwałego.

Get perspective (Zdobądź właściwą perspektywę)
Drugi punkt Arona zgrywa się z 3 punktem Marka Aureliusz: „odczuwa pragnienie i odrazę do tego tylko, co od niej zależy”. Kiedy już zdobędziemy prawdziwy ogląd sytuacji, możemy rozgraniczyć to co od nasz zależy od tego co od nas nie zależy (fundamentalny stoicki podział świata na zależne i niezależne). Mając ten podział w ręku, możemy skoncentrować uwagę na tym co od nas zależne i kształtować to w najlepszy możliwy sposób.
Może nie zależeć ode mnie, czy pozostał mi rok życia, jak w przypadku koleżanki, o której mówi Aron, ale zależy ode mnie w jakim duchu ten rok przeżyję. Nie mam gwarancji, że spełni się wszystko co sobie postanowię, ale mogę zagwarantować, że zrobię wszystko co w mojej mocy by tak się stało i że sukces i niepowodzenie przyjmę z jednakim spokojem ducha.
To bardzo uwalniając perspektywa, słowami Marka Aureliusza:
„Jeśli za dobre i złe uznamy tylko rzeczy zależne od naszego wyboru, nie będzie powodu do obwiniania bogów lub okazywania wrogości innym ludziom.”
Marek Aureliusz, Rozmyślania, 6.41

Właściwa perspektywa wyswobadza nas od zawiści, złorzeczenia na los, użalania się. Uwalnia nas do czynienia tego co dobre i ważne.
W moim doświadczeniu, zrozumienie: że jest ode mnie niezależne to, że mój mózg jest uzależniony od alkoholu (w AA powiedziano by: jestem bezsilny wobec alkoholu); że alkohol funkcjonuje i będzie funkcjonował w społeczeństwie; pozwoliło mi się skoncentrować na tym co jest ode mnie zależne: na nie przebywaniu w towarzystwie pijących, nie tolerowaniu alkoholu w moim domu, pilnowanie by być wypoczętym, najedzonym, spokojnym, nie samotnym (tzw. HALT) i szeroko mówiąc przestrzeganie zasad i zaleceń, uczestniczeniu w terapiach i praca nad sobą. Karty zostały rozdane, rola przydzielona, a do mnie należy zagrać najlepszą możliwą partię.

Embrace gratitude (amor fati, umiłowanie losu, wdzięczność)
Ostatni punkt Arona zbiega się z ostatnim punktem Marka Aureliusza: „przyjmuje wszystko, co wyznacza jej natura”. Stoicy wzywają do pełnej akceptacji naszego losu. Więcej jeszcze, do pragnienia tego co los nam zsyła i niczego innego:
„Nie pragnij, by wszystko toczyło się zgodnie z twymi oczekiwaniami. Zamiast tego chciej, by wydarzyło się to, co rzeczywiście się wydarza. Wtedy twe życie będzie upływać pomyślnie.”
Epiktet, Enchiridion, 8

Tak jak Aron mówi w swoim materiale, nie trudno być wdzięcznym gdy świat nas pieści, trudności pojawiają się wtedy gdy los się od nas odwraca. Sztuka (sztuczka) polega na tym, żeby przestać rozróżniać te dwa stany. To znaczy akceptować i przyjmować z wdzięcznością nasz los tak jak leci. Epiktet mówi: wszystkie twoje pragnienia mogą się spełnić, jeśli tylko zawsze będziesz pragnął dokładnie tego co ci się przydarza.
Bardzo trudna sztuka, mi samemu daleko jest do jej realnego praktykowania. Zbliżam się do akceptacji losu, a i to jeszcze nie w pełni, umiłowanie wciąż przede mną. Jest to jednak ważne i w połączeniu z poprzednimi punktami stanowi jedną z możliwych dróg do spokoju ducha. Słowami Epikteta:
„Dwie cechy sprawiają, że łatwo jest chwalić opatrzność za wszystko, co może się przydarzyć. Te cechy to: kompletny ogląd tego, co rzeczywiście wydarzyło się w danej sytuacji, i poczucie wdzięczności. Jaki jest sens oglądu bez wdzięczności? Co jest obiektem wdzięczności bez oglądu?”
Epiktet, Diatryby, 1.6.1-2

Wdzięczność i prawdziwy ogląd czynią nasze spojrzenie na świat kompletnymi.
Z mojego doświadczenia, a jak wspomniałem ta droga trwa, jest we mnie wiele wdzięczności za wspaniałych ludzi w moim życiu, za trzeźwy umysł, za wspaniałe czasy w których żyje, które oferują tak wiele możliwości rozwoju. Ale jest wciąż wiele gniewu i niezgody: na stracone lata, na rolę, którą alkohol pełni w naszym społeczeństwie etc.. Wciąż jeszcze przede mną, zrozumienie co w tym jest faktycznie w moje mocy a co nie, co mogę zmienić, a co warto zaakceptować by pewnego dnia pokochać.

PS.: Pozdrowienia dla Karola Klęczka za polecenie TEDx’a!