Tematy wywiezione z warsztatów stoickich

Dzisiejszy wpis będzie nieco krótszy i odmienny w treści od zwyczajowych. Chciałbym się w nim podzielić z Wami trzema pytaniami czy tematami, które przywiozłem z warsztatów stoickich, które odbyły się w weekend zaduszkowy pod Warszawą. Warsztaty organizował i prowadził Tomasz Mazur. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z jego pracą i twórczością, jako że jest to jeden z prominentnych współczesnych polskich stoików.

Nie jest moją aspiracją, by w dzisiejszym tekście rozwiązywać jakieś zagadki bytu czy aby odpowiadać na ważkie pytania. Moim celem jest przedstawienie pytań, które zjawiły mi się w głowie w trakcie warsztatów. Postaram się nieco naświetlić każde z nich i rozwinąć hipotezę, która za każdym z nich stoi. Nie należy jednak mylić owego rozwinięcia z odpowiedzią, czy nawet z próbą odpowiedzi. Chodzi mi dziś tylko o możliwie klarowne postawienie pytania.

Pytanie 1: Czy doświadczenie metafizyczne pochodzi z zewnątrz, czy ze środka?

Zazwyczaj, kiedy ludzie mówią o doświadczeniu mistycznym, zdają się opisywać je w kategoriach kontaktu z czymś zewnętrznym. Niektórzy będą mówić o Bogu, inni o wszechświecie, duchach przodków – wszystkie te narracje zdają się wskazywać na komunikację z czymś, co jest poza nami. Poszukiwanie doświadczenia metafizycznego dla wielu osób jest wyprawą w poszukiwaniu bliskości i połączenia ze światem.

Co, jeśli jest dokładnie odwrotnie? Co, jeśli doświadczenie metafizyczne nie jest połączeniem z zewnętrznymi siłami i duchami, tylko nietypowym, niezwykle silnym połączeniem pomiędzy świadomością a podświadomością? Co, jeśli doświadczenie mistyczne, to świadomość próbująca zinterpretować znaczniejszy i pełniejszy (inny?) niż zwykle napływ „danych” z podświadomości?

Momenty niezwykłej klarowności, pewności, spokoju, zadowolenia, poczucie, że rozumie się świat i ludzi. Przeczucie, że kontaktujemy się z czymś większym, że dotykamy prawdy i głębi. Co, jeśli wszystkie te subiektywne odczucia mają swoje źródło w „zgrzycie” podczas zazwyczaj niezauważalnej komunikacji między podświadomym a świadomym?

Myśl ta jest zakorzeniona, po pierwsze, w założeniu, że podświadomość i świadomość przetwarzają rzeczywistość w zgoła odmienny sposób – jedna jest sekwencyjna i liniowa, druga predykcyjna i równoległa. Po drugie, rozważam obraz świadomości jako cienkiej warstwy przetwarzania, która ślizga się po powierzchni znacznie masywniejszej podświadomości. Ze ślizgania wynika kontakt, i to nieustanny, ale, i to po trzecie, ten kontakt może być zaburzany, jakby świadomość zapadała się na moment pod powierzchnię i uzyskiwała wgląd, do którego nie jest przygotowana.

Pytanie 2: Czy poznanie zawsze wymaga aksjomatów?

To dość ogólne pytanie rodzi się u mnie z bardziej szczegółowego: czy predykcyjne przetwarzanie danych wymaga założeń lub aksjomatów? Jest dla mnie względnie jasne, że liniowy i sekwencyjny sposób działania świadomości potrzebuje nieubłaganie jakichś założeń i punktów startowych. Jest też dla mnie oczywiste, że nasze rozważania są przechylone w stronę takiego właśnie konstruowania wiedzy – on się nam narzuca, bo to jest mechanizm, do którego mamy codzienny dostęp.

Jednak większość naszego mózgu (nie wnikając w sens słowa „większość”) potencjalnie przetwarza informacje w fundamentalnie innym trybie. Jeżeli hipoteza przetwarzania predykcyjnego jest prawdziwa, to sami nieustannie mamy dostęp do maszyny (jesteśmy maszyną?) operującą na zasadach, które nie do końca rozumiemy.

Fundamentalnym jest tu dla mnie pytanie, czy przetwarzanie predykcyjne wymaga jakichś założeń i aksjomatów. Jeżeli tak, to na czym one polegają? Gdzie mają swoje miejsce w procesie? Czy są bardziej czy mniej ograniczające niż aksjomaty związane z przetwarzaniem sekwencyjnym, liniowym?

Zwróćcie uwagę, że nie pytam się tu o to, czy opisanie przetwarzania predykcyjnego w języku przetwarzania sekwencyjnego wymaga aksjomatów – bo w tym przypadku jestem przekonany, że odpowiedź brzmi: tak, wymaga. Pytam się, czy samo funkcjonowanie pętli predykcji potrzebuje jakichś aksjomatycznych założeń. Gdyby nie było sekwencyjnego umysłu, który próbuje opisać działanie, czy jest miejsce na aksjomaty w tej pętli?

Rozważanie tego pytania to próba przejścia z poziomu meta (sekwencyjnego) w głąb (predykcyjnego). Trudne zadanie, bo przecież nasz język jest wyrosły w świadomości (czy na pewno?) i do świadomego opisu jest używany. Może się okazać, że nie da się ściśle mówić o procesach i zasadach rządzących pętlami predykcji. Może się okazać, że się da.

Jestem niezwykle ciekaw, jakie odpowiedzi możemy tu uzyskać i na ile możemy uwolnić się od schematu, w którym myślimy.

Pytanie 3: Czy stoicyzm to zrozumienie jedności między perspektywą kosmiczną a skupieniem na tym, co od nas zależne?

Perspektywa kosmiczna to akt „oddalania się” od samego siebie i dostrzegania swego umiejscowienia w całości rzeczy. Najpierw widzimy siebie jako jednostkę, następnie jako członka rodziny, dalej jako obywatela, jako człowieka, jako zwierzę, jako istotę żywą, jako część ziemi… i tak dalej, aż dojdziemy do cząstki kosmosu jako całości. Perspektywa kosmiczna przypomina nam, że jesteśmy niewielką cząstką wielkiego świata. Przypomina nam, że przynależymy do czegoś wielkiego i że jesteśmy ze światem jednością. Dzięki niej wiemy, że szkodząc światu, szkodzimy sobie.

Głębokie zrozumienie dychotomii „zależne i niezależne” prowadzi nas do uznania, że to, co jest dobre i na czym w związku z tym powinniśmy się skoncentrować, jest tylko to, co jest od nas w pełni zależne. A co jest od nas w pełni zależne? Nasze sądy, opinie, decyzje, działania. Co jest od nas niezależne? Wszystko inne. W bardziej współczesnym języku zależne od nas są wszystkie aspekty refleksyjnego bycia.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te dwa spojrzenia są ze sobą jawnie sprzeczne. Perspektywa kosmiczna jest skoncentrowana na świecie jako całości i naszej jedności z nim, podczas gdy zależne/niezależne jest niemalże egocentryczne, jest wsobne. Perspektywa kosmiczna wzywa nas do bycia w świecie, zależne/niezależne wzywa nas do bycia w sobie.

Można się nieco napracować i te dwa podejścia uzgodnić, usunąć istniejącą między nimi sprzeczność. Wskazówka, w jakim kierunku można iść, kryje się już w ostatnim zdaniu poprzedniego akapitu: jedna to bycie w sobie, druga to bycie w świecie. My zawieramy się w świecie, nie ma więc między tymi dwoma stanami sprzeczności.

Usunięcie sprzeczności to jednak jeszcze za mało moim zdaniem. Wydaje mi się, że powinniśmy pójść krok dalej i uświadomić sobie, że te dwa podejścia i stwierdzenia nie tyle nie są niesprzeczne, co są dwoma spojrzeniami na jedną rzeczywistość. One opisują dokładnie ten sam fenomen, ten sam stan.

Metaforycznie rzecz ujmując: perspektywa kosmiczna to spojrzenie na nasz byt od środka na zewnątrz. Wychodzimy z punktu refleksyjności i przesuwamy się (nie oddalamy, a przesuwamy właśnie!) wzdłuż bytu ku jego najszerszym aspektom. Tak zyskujemy zrozumienie, że jesteśmy częścią świata.

Zależne/niezależne to spojrzenie w drugą stronę. Startujemy z perspektywy obserwatora samych siebie (pozycję tę możemy uzyskać chociażby w ćwiczeniu perspektywy kosmicznej!) i patrzymy coraz bardziej szczegółowo, czym jesteśmy, albo, innymi słowy, co jest w nas unikalne. I tak idziemy poprzez nasze przynależności: ludzką, plemienną, rodzinną. Dochodzimy do naszego ciała, przez nie do naszych pragnień i naszego ego, a przez nie do naszej refleksyjności, którą odkrywamy jako najbardziej niezwykły i indywidualnie nasz fragment bytu. Przebywamy te same etapy i szczeble co w perspektywie kosmicznej, tylko w przeciwnym kierunku!

Tak odkrywamy, że perspektywa kosmiczna i zależne/niezależne to tylko dwa różne kąty patrzenia na jedną i tę samą rzeczywistość. Czy wyglądają odmiennie na pierwszy rzut oka? No pewnie! Ale czy człowiek nie wygląda inaczej, gdy patrzymy na niego od przodu, niż gdy patrzymy od tyłu? Czy to rozszczepia go na dwa byty? Czy nadal pozostaje jednym i tym samym, tylko nieco inaczej postrzeżonym?

Newsletter

Newsletter to wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym, co nowego pojawiło się na blogu, a także dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.

Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać jeszcze więcej stoickich treści, to zapraszam do subskrypcji!

Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady, jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!

PS. Kilka słów zza kulis

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w korekcie tekstu.

Skomentuj