Jakiś czas temu w artykule o minimum błędu predykcji rozważałem hipotezę ludzkiego umysłu (mózgu) jako mechanizmu minimalizującego błąd predykcji. Zaproponowałem używanie tej koncepcji jako swego rodzaju narzędzia do myślenia o myśleniu, prosty model mający pomagać nam strukturyzować rozumienie naszych myśli. Należy tu jasno postawić sprawę: to nie jest teoria naukowa. Teorie naukowe traktują „predictive processing” jako mechanizm działania naszego mózgu. W teoriach tych mózg przetwarza dane wymieniając sygnały i predykcje między głębszymi i płytszymi obszarami mózgu (wewnątrz pewnych struktur funkcjonalnych) oraz poprzez wymienianie sygnałów pomiędzy odległymi obszarami kory (globalna przestrzeń robocza). W obu tych przypadkach wymiana trwa, aż do uzgodnienia stanowiska. Ja w swoich hipotezach próbuję naukową koncepcję nieco naciągnąć i sprawdzić, czy mogę zaproponować jej rozszerzenia i interpretacje, które można będzie sensownie połączyć z subiektywnymi fenomenami dziejącymi się w ludzkiej świadomości i poza nią.
W związku z powyższym tekst należy czytać jak taką właśnie otwartą hipotezę. Można w niej szukać dziur, przekształcać ją, podważać i ulepszać. Być może nawet można by spróbować ją przetestować w eksperymencie, ale jak to nie mam jeszcze pojęcia.
Hipoteza
Odczucie komfortu i dyskomfortu są świadomą, subiektywną manifestacją obiektywnie występującego błędu prognozy (lub sumy błędów prognozy z różnych poziomów przetwarzania informacji przez mózg).
Założenie: monizm materialistyczny
Poniższa dyskusja będzie oparta na hipotezie monistycznej, czyli założeniu, że zjawiska psychiczne są efektem funkcjonowania fizycznego ciała (mózgu). W tym kontekście każde nasze subiektywne doświadczenie powinno być skorelowane z efektywnymi stanami naszego umysłu.
Pojęcie komfortu i dyskomfortu
Powyższe założenie dotyczy także poczucia komfortu i dyskomfortu. Oba te pojęcia zdają się mieć raczej klarowną intuicję i większość osób jest w stanie określić, czy odczuwa komfort czy dyskomfort. Kłopot jest taki, jak w przypadku wszelkich odczuć subiektywnych, że nie wiemy, czy te intuicje i odczucia są spójne pomiędzy ludźmi. Innymi słowy, nie wiemy, czy drugi człowiek nazywa dyskomfortem to samo, co my.
Słownik języka polskiego sugeruje jako definicję komfortu: stan zaspokojenia potrzeb fizycznych i psychicznych oraz braku kłopotów. Jak to zwykle przy definicjach bywa, ciężar zostaje przeniesiony na pojęcia „potrzeb fizycznych”, „potrzeb psychicznych” oraz „kłopotów”. W przypadku dwóch pierwszych jest szansa na coś na kształt obiektywnej definicji czy katalogu potrzeb. „Kłopot” to kolejne pojęcie subiektywne, które niewiele wnosi do lepszego rozumienia – intuicja „komfortu” wydaje się równie klarowna jak intuicja „kłopotów”.
Trudność tej definicji tkwi także w tym, że nie jest nam w stanie powiedzieć, co subiektywnie odczuwa osoba raportująca stan komfortu lub dyskomfortu. Przypuszczam, że na rozwiązanie tego problemu nie pomoże żadna definicja słownikowa. Szansą na jego rozwiązanie jest zidentyfikowanie sygnatur neurologicznych występujących u wszystkich osób raportujących stan komfortu lub dyskomfortu. Wtedy definicją mógłby stać się konkretny, charakterystyczny stan mózgu.
Trzy poziomy hipotezy
Rozważmy hipotezę o związku między błędem predykcji a komfortem na trzech poziomach:
- Poziom informacji, czyli różnica pomiędzy sygnałem przewidywanym a odbieranym;
- Poziom elektrochemiczny, czyli wzorce aktywności elektrycznej i stężenia oraz dystrybucja sygnałów chemicznych w mózgu;
- Poziom subiektywnego odczucia, czyli świadomie doświadczany stan, myśl, wrażenie.
Jak widać z opisu, poziomy te zazębiają się. Sygnały przewidywane i faktyczne to już impulsy elektryczne i chemiczne przekazywane pomiędzy regionami mózgu. Podobnie jest z subiektywnym odczuciem – różnica tkwi w komunikujących się rejonach mózgu. Można powiedzieć, że fundamentalnie wszystkie rozważane stany są przejawem działania punktu drugiego. Poziomy 1 i 3 są pewnymi abstrakcyjnymi interpretacjami różnych stanów działania dwójki.
Można powiedzieć, że nasza dzisiejsza hipoteza jest próbą powiązania poziomów 1 i 3 z pominięciem złożonych zjawisk z poziomu 2. Warto tu jednak zauważyć, że nie uniknie się poziomu elektrochemicznego, jeśli hipoteza miałaby zostać sprawdzona eksperymentalnie (czy aby na pewno?).
Przetwarzanie predykcyjne
Teoria „predictive processing” zakłada, iż fundamentalnym trybem przetwarzania informacji przez mózg jest tworzenie przewidywania i porównywanie go z danymi wejściowymi. Przewidywania i dane krążą w pętli sprzężenia zwrotnego, aż nie zostanie wyeliminowana (zminimalizowana) rozbieżność między nimi. Rozbieżność ta to błąd predykcji, a jej minimalizacja to cel operacyjny mózgu. To przetwarzanie może mieć swój margines błędu, czyli maksymalny akceptowalny błąd predykcji. Przetwarzanie może się odbywać na wielu poziomach, gdzie wynik z poziomu niższego jest sygnałem wejściowym dla poziomu wyższego. Przetwarzanie może się odbywać „pionowo”, czyli od rdzenia (sygnał ze zmysłów) w kierunku kory mózgu lub poziomo, czyli pomiędzy sąsiadującymi lub odległymi obszarami mózgu na tym samym poziomie.
Świadomość, czyli globalna przestrzeń robocza
Świadomość rozumiemy, w myśl teorii globalnej przestrzeni roboczej, jako poziome przetwarzanie sygnału w długozasięgowej sieci łączącej odległe obszary kory (najwyższej warstwy mózgu).
Z tymi zastrzeżeniami nasza hipoteza mówi, że dyskomfort jest miarą (lub równoważnikiem) błędu predykcji w świadomym przetwarzaniu informacji. Świadome procesy „dążą” do minimalizowania dyskomfortu. Nie twierdzimy przy tym, że jest to jedyna miara i jedyne kryterium – dopuszczamy istnienie innych.
Subiektywność komfortu
Komfort jest subiektywnym tworem, co jest spójne z interpretowaniem go jako elementu świadomej myśli, czyli zawartości globalnej przestrzeni roboczej. Przestrzeń ta wydaje się bowiem być oddzielona poprzez wiele poziomów abstrakcji i przetwarzania informacji od „surowych” danych zmysłowych. To, co przejawia się w świadomym umyśle jest syntetycznym tworem, w tym sensie, że nie jest daną czy impulsem pochodzącym z receptora będącego w kontakcie ze światem i ciałem. To nie zmienia faktu, że jest głęboko zależny od tych sygnałów z ciała i zmysłów (choć silnie przetworzonych przez kolejne poziomy abstrakcji) i nie zmienia faktu, że jest realnym bytem, bo realnie manifestuje się w postaci aktywności sieci dalekiego zasięgu w korze.
Subiektywizm komfortu i dyskomfortu jest powiązany z założeniem, że te same sygnały z ciała i zmysłów wywołują inne odczucia w różnych mózgach (u różnych ludzi) czy w jednym mózgu w różnych momentach czasu. Pisaliśmy o emocjach jako interpretacji stanu ciała w kontekście, także komfort może być tego typu bytem. Wydaje się natomiast, że komfort jest stanem zintegrowanym, sumarycznym, który uwzględnia nie tylko chwilę obecną, ale także oczekiwaną przyszłą wartość dyskomfortu. W tym ujęciu na emocje można spojrzeć jako na intensywny komfort/dyskomfort zorientowany na natychmiastowy stan rzeczy, w ograniczonym stopniu uwzględniający przyszłe możliwości.
Emocje a komfort
Przykładowo emocja strachu to stan silnego dyskomfortu związanego z postrzeganym tu i teraz zagrożeniem. Intensywność tego stanu stanowi silną motywację do natychmiastowego usunięcia się ze strefy zagrożenia lub zlikwidowania zagrożenia, bez szczególnego oglądania się na przyszłe konsekwencje.
Zauważymy, że nie jest to jednak całkowita ślepota na przyszły obrót spraw, chyba że strach przybierze rozmiary paniki. Zauważmy także, że komfort i dyskomfort to tylko jeden z elementów odczucia emocji, istotny z punktu widzenia jej motywującej roli, ale nieobejmujące całości doświadczenia emocjonalnego.
Nieustanność komfortu
Hipotetycznie nasz świadomy umysł nieustannie doświadcza pewnego poziomu komfortu. To niemal nieodłączna cząstka naszej świadomości. Zazwyczaj jednak go nie rejestrujemy, bo jest „neutralny”. Dopiero kiedy zaczyna wychylać się czy to w kierunku dodatnim, czy ujemnym (dyskomfort), staje się pochwytywanym wrażeniem.
Przypuszczalnie ta miara wlicza w siebie oczekiwany stan komfortu w przyszłości. To znaczy, że przewidujemy, jaki komfort/dyskomfort wywoła w przyszłości nasza obecna trajektoria i to przewidywanie staje się częścią obecnej kalkulacji. Jest otwartą kwestią, jak daleko to przewidywanie sięga – może to być kwestia osobnicza, ale także kontekstowa (np. bardzo silny ból tu i teraz uniemożliwia integrowanie przewidywania co do przyszłego stanu).
To może mieć kilka konsekwencji: po pierwsze, unikamy działań obiektywnie długofalowo komfortowych, jeśli wiążą się z ekstremalnym dyskomfortem teraz. Po drugie, możemy ochoczo przyjąć pewien dyskomfort teraz jeśli daje on nadzieję na więcej komfortu w przyszłości. Pozorna sprzeczność tych dwóch stwierdzeń sprowadza się do kwestii intensywności teraźniejszego dyskomfortu.
Komfort jako maksymalizowany parametr
Gdy pisaliśmy jakiś czas temu o szukaniu minimum w przestrzeni rozwiązań, zastanawialiśmy się, czym może być wielkość/funkcja, którą minimalizujemy. Odpowiedź „błąd predykcji”, choć kusząca, jest także oderwana od naszego subiektywnego doświadczenia. Wydaje się, że poczucie komfortu może być dobrym kandydatem na konkretną, subiektywnie klarowną miarę funkcji, którą optymalizujemy, i może skutecznie zastąpić mgliste pojęcie „błędu predykcji”.
Zwróćmy jednak uwagę na następujące jego potencjalne właściwości, które wyłaniają się z powyższych poszukiwań.
Komfort, aby był użytecznym parametrem, powinien posiadać co najmniej dwa komponenty czasowe: komfortu obecny tu i teraz oraz komfort przewidywany w przyszłości. Te dwa komponenty razem składają się na komfort całkowity i to ten sumaryczny parametr jest maksymalizowany. Komfort obecny wydaje się tworzony bardziej podświadomie i dostarczany świadomości jako odczucie, wrażenie (chociażby jako jeden ze składników emocji). Komfort przyszły to w większym stopniu dzieło świadomości (choć zapewne nie tylko). Dlatego możemy rejestrować dyskomfort, ale jednocześnie czuć się komfortowo z danym działaniem.
Komfort jest zapewne powiązany z inną abstrakcyjną strukturą, mianowicie z wartościami, czyli tym, co uważamy za istotne lub godne, by o to zabiegać (oraz z ich przeciwieństwem, czyli tym, czego chcemy unikać). Sugestia takiego związku płynie już ze słownikowej definicji, a popiera ją obserwacja naszego osobistego doświadczenia i rozpoznawanie różnorodności źródeł poczucia dyskomfortu. Kluczową konsekwencją jest kolejny podział pojęcia komfortu, tym razem ze względu na wartość, która jest wychylona od stanu równowagi (in plus lub in minus).
Próba podziału dyskomfortu na każdą możliwą do pomyślenia wartość, których będą tysiące, wydaje się karkołomna. Proponuję więc zgrupowanie ich w kategorie odpowiadające fundamentalnym sferom człowieka (ciałom człowieka w ujęciu Tomasza Mazura). Będą to: komfort fizyczny (biologiczny), komfort społeczny (stadny), komfort indywidualny (ego), komfort refleksyjny (duchowy? Procesowy?).
Są dwie interesujące właściwości tego podziału i konkretnego nieprzypadkowego uporządkowania. Po pierwsze, kolejność odpowiada rosnącej subiektywności doświadczenia. Ból fizyczny jest nieomal obiektywnym odczuciem, niepokój duchowy to stan silnie subiektywny. Przy czym należy to rozumieć w pewnym uśrednieniu. Będą w grupie fizycznej doznania wielce subiektywne, będą i w grupie refleksyjnej doznania niemal obiektywne.
Po drugie, tu za Tomaszem Mazurem, kolejność reprezentuje też hierarchię ważności tych sfer (ustaloną z perspektywy ciała refleksyjnego). Czyli komfort społeczny ma priorytet nad fizycznym, ale ustępuje indywidualnemu. Wyjątek stanowią tu sytuacje, którym zazwyczaj towarzyszą silne emocje, kiedy któremuś z nich grozi katastrofa (śmierć, utrata rodziny itp.). Wtedy staje się on priorytetem niezależnie od miejsca hierarchii.
Może jest tu miejsce na dodanie parametru głośności czy intensywności komfortu. W takim ujęciu dany jego rodzaj może być w pewnej chwili intensywniejszy niż pozostałe i efektywnie przejmować całość uwagi. Prosty przykład: bardzo intensywny ból fizyczny nie pozwala myśleć o odniesionym sukcesie w pracy.
Na koniec jeszcze zwróćmy uwagę, że podział ze względu na czas miesza się z podziałem ze względu na wartości, i tak możemy mieć obecny komfort fizyczny oraz przewidywany komfort fizyczny.
Nowe sformułowanie hipotezy
Sformułujmy naszą startową hipotezę na nowo, pamiętając, że nie jest to jej ostateczna wersja, tylko kolejny krok do celu.
Odczucie komfortu i dyskomfortu jest świadomie odczuwaną oraz podświadomie i świadomie tworzoną, subiektywną manifestacją obiektywnie występującego oraz przewidywanego na przyszłość błędu prognozy w czterech obszarach: fizycznym, społecznym, indywidualnym i refleksyjnym. Efektywny komfort jest pewną sumą ważoną wszystkich obszarów, z wagą, która musi być jeszcze określona, ale która zapewne uwzględnia jako jeden z czynników intensywność doznania.
Otwarte pytania
Oczywiście w temacie naszej hipotezy pozostaje wiele otwartych i ciekawych pytań. Oto kilka z nich:
Czy jest tylko jeden komfort czy wiele (fizyczny, społeczny itp.)?
Czy jest tylko jedna miara, którą optymalizujemy?
Gdzie jest granica między świadomym a podświadomym przetwarzanie w kwestii komfortu?
Jak komfort manifestuje się fizycznie w mózgu?
Ile z odczucia komfortu jest genetyczne, ile społeczne, ile samostanowione?
Czy i jak zmienia się tolerancja na dyskomfort? Jaki wpływ na nasze decyzje ma jej poziom?
Czy intensywność doznań jest wagą liniową? Czy występują zjawiska graniczne (próg intensywności krytycznej)?
Jaki wpływ na przyszłe przewidywania ma horyzont czasowy? Czy intensywność słabnie wraz z oddalaniem się w czasie?
Czy hierarchia potrzeb jest sztywna? Czy może się zmieniać (być zaburzana)? Czy możemy konsekwentnie wyżej cenić, na przykład, komfort fizyczny nad ego?
Jakie inne funkcje i parametry niezwiązane z komfortem optymalizujemy? Czy da się je wszystkie do komfortu sprowadzić? Czy będzie to wtedy nadal użyteczne pojęcie?
Podsumowanie
Komfort jako parametr optymalizacyjny dla świadomego umysłu jest kuszącą hipotezą. Wydaje się mieć kilka właściwości, które czynią go dobrym kandydatem. Jednak przydatne będzie zgłębienie dodatkowych konsekwencji przyjęcia takiego założenia i sprawdzenie, jak zgrywają się z empirycznymi obserwacjami. Fascynującym motywem byłoby też poszukiwanie fizykalnych oznak komfortu i dyskomfortu w mózgu i wykorzystanie ich do testowania hipotezy optymalizacyjnej.
Dzisiaj rozwinęliśmy nieco hipotezę badawczą dotyczącą komfortu jako miary błędu predykcji, jednak pytań do niej jest nadal więcej niż odpowiedzi. W przyszłych artykułach postaramy się ugryźć przynajmniej niektóre z nich i dopracować nieco bardziej nasz dzisiejszy szkic.
