Pytanie, które sobie dzisiaj stawiamy, jest fundamentalne dla zrozumienia ludzkiej konstrukcji psychicznej. Czy jesteśmy kolekcją wielu różnych „osób” zmieniających się zależnie od okoliczności u steru ciała? Czy może nasza osobowość jest monolitycznym tworem, skomplikowanym i wielowymiarowym, ale jednak jednolitym? Nie odpowiemy na to pytanie w pełni, ale zastanowimy się, czy mamy do czynienia z prostą dychotomią. Zaproponujemy kilka możliwości interpretacji i rozważmy argumenty za i przeciw przyjęcia którejś z nich. Wreszcie zadamy pytanie o to, czy te rozważania mają znaczenie, czyli czy odpowiedź na dzisiejsze pytanie niesie ze sobą jakieś praktyczne konsekwencje.
Pozorna dychotomia?
Pytanie zadane w tytule zdaje się sugerować następującą dychotomię: albo ja myślące jest jedno (monolit) albo jest wiele ośrodków myśli (wiele ja). Na pierwszy rzut oka ta dychotomia jest sensowna, rozważmy jednak następujące alternatywy:
- ja płynne (ciągłe) – wprawdzie technicznie jest to jedno ja, ale nie ma monolitycznego charakteru. Może mieć w sobie ośrodki skupienia, centra myśli i przekonań, które wykazują silną niezależność. To jedno ja, które manifestuje się jako wiele ośrodków myśli;
- ja continuum – ja nie składa się z dyskretnych oddzielnych osobowości, ale jest czymś ciągłym i może płynnie przechodzić między stanami. Myśl podobna do pierwszej, ale bez koncepcji „punktów skupienia”. Ten przypadek będzie się manifestował bardziej jako jedno ja, które zmienia się, ewoluuje;
- Ja, które rozpada się i łączy w czasie. W pewnych okresach jest tylko jedno ja, w innych rozkłada się ono na wiele ośrodków myśli. To hybryda naszych dwóch biegunów;
- wiele ośrodków myśli, które nie są w dialogu. To nawiązanie do pełnej wersji pytania, które zakłada, że w przypadku wielu ośrodków myśli będą się one porozumiewać. To założenie nie jest konieczne.
Przypuszczam, że można podać jeszcze więcej alternatywnych podejść. Pozostaje jednak do rozważenia, czy te możliwości unieważniają sens początkowego pytania? Jeżeli pytamy o fundamentalną naturę konstrukcji człowieka, to te różnice są ważkie i nie powinniśmy pozostawać przy prostej dychotomii. Jednak jeżeli bardziej interesują nas praktyczne aspekty, to pierwsze dwa przypadki można rozumieć jako nieistotne wariacje opcji wielu ośrodków myśli, podobnie punkt czwarty, jeśli rozluźnimy wymaganie dialogu między ośrodkami. Pozostanie nam punkt trzeci, który jest trudny do zignorowania także z praktycznego punktu widzenia. W związku z tym dodam tę opcję do dalszych rozważań, by sprawdzić, czy wnosi coś fundamentalnie odmiennego.
Od choroby do normy
Jako pierwszą przesłankę w naszej dyskusji chciałbym podnieść stan chorobowy związany z rozszczepieniem jaźni. To rzadko spotykane zaburzenie objawia się wytworzeniem u osoby nim dotkniętej dwóch lub więcej osobowości. Osobowości te mają różne charaktery, wspomnienia, wiek czy imię. Funkcjonują w dużej mierze jako niezależne byty, często nie mając świadomości istnienia pozostałych osobowości.
Ten przypadek zdaje się jasno korespondować z koncepcją wielu ośrodków myśli. Trudno sobie wyobrazić, by poziom rozdzielenia u osoby dotkniętej rozszczepieniem jaźni mógł mieć miejsce, jeśli jest w nas jedno ja. Bez trudu natomiast da się go pogodzić z koncepcją wielu ośrodków myśli, które w przypadku tego zaburzenia tracą ze sobą kontakt.
Ten przypadek jest spójny z koncepcją hybrydową, czyli ja, które może się łączyć i rozdzielać. Przykładowo przed rozwinięciem się choroby pacjent miał jedno ja, które uległo rozdzieleniu na kilka w wyniku jej działania. Można też sobie wyobrazić, że istnieje jedna osobowość łącząca wszystkie, od której oddzielają się, w sprzyjających warunkach, poszczególne osobowości.
To powiedziawszy, warto zwrócić uwagę, iż nie możemy z całą pewnością ekstrapolować stanu chorobowego, jakim jest rozszczepienie jaźni, na funkcjonowanie zdrowego umysłu. Może być tak, iż poprawnie funkcjonujący mózg wytwarza jedno ja i tylko w przypadku zaburzeń może ono ulec rozpadowi. Nie jest to więc finalna odpowiedź na nasze pytanie, ale jest to dowód, że podział na wiele ośrodków myśli jest możliwy.
Obserwacja samego siebie
W swoim codziennym funkcjonowaniu rozpoznaję kilka różnych sposobów myślenia, które manifestują się w zależności od sytuacji. W niektórych przypadkach mogę wybrać, by wejść w dany tryb, w innych jeden z trybów uruchamia się automatycznie. Kilka przykładów: ja refleksyjne (w przeglądzie siebie), ja działające (w intensywnej pracy), ja rozemocjonowane (w porywie emocji) itp.
Te sposoby myślenia są od siebie na tyle odmienne, iż interpretuję je jako oddzielne ja. Efekt jest na tyle wyraźny, że mogą one wejść ze sobą w dialog. Szczególnie w przypadku „ja refleksyjnego”, w toku przeglądu siebie (LINK) zwraca się ono do pozostałych ja w formie monologu niekiedy przechodzącego w rozmowę.
Konsekwencje aktywności jednego z tych sposobów myślenia są daleko idące. Zmienia się moje zachowanie, czyli podejmuję inne decyzje na podstawie tych samych danych wejściowych. Zmienia się mój sposób mówienia, moje słownictwo itp. To głębokie przeobrażenia, które mogą wskazywać na różnice w celach, wartościach a nawet różnice etyczne pomiędzy poszczególnymi trybami.
Choć wszystko, co powyżej napisałem może być wyjaśnione przez różne tryby funkcjonowania jednego ja, jak i przez wiele ośrodków myśli, intensywność tego podziału – zwłaszcza zmiany w sferze wartości i etyki – skłania mnie ku tej drugiej opcji. W tym kontekście pojawia się też pytanie ze wstępu: czy jeśli jedno ja manifestuje się w praktyce w sposób nierozróżnialny od wielu, to rozróżnianie ich ma jakiś cel? Warto tu też nadmienić że powyższa obserwacja jest zasadniczo spójna z trzecią alternatywą, czyli ja, które może się dzielić lub łączyć w jedną całość.
Czy to mocna przesłanka za koncepcją różnych ośrodków myśli? Niezbyt. Warto unikać odniesień do własnego doświadczenia, kiedy próbujemy rozstrzygnąć jakieś pytanie – chyba, że to pytanie konkretnie o nasze doświadczenia, preferencje, odczucia. Powodów do tego jest kilka. Po pierwsze, badania naukowe są lepszym przybliżeniem prawdy niż doświadczenie jednostki, nawet jeśli ową jednostką jesteśmy my sami. Po drugie, gdy nie ma konsensusu naukowego, ale jest statystyka, jest ona lepszym przybliżeniem prawdy niż nasze doświadczenie – jest ono tylko jednym punktem danych pośród tysięcy uwzględnionych w statystyce. Po trzecie, nasze doświadczenia dotknięte są zwykle błędami poznawczymi. Przykładowo, ja zaczynając pisać ten artykuł miałem półświadome przekonanie, że odpowiedzią na pytanie w tytule jest: oczywiście, że jest wiele ośrodków myśli. To oznacza, że moje myślenie jest wypaczone pod tą tezę! Z tego powodu warto zawsze sceptycznie podchodzić do konkretnych wniosków – szczególnie własnych – a koncentrować się na zasadności argumentów.
Obserwacja innych
Choć wobec innych nie mamy tego poziomu wglądu jak względem samych siebie, to w zamian mamy większą dozę obiektywności. W związku z tym obserwowanie słów i zachowań innych osób jest interesującą poszlaką w poszukiwaniu odpowiedzi na nasze pytanie.
Widzę u innych ludzi, jak zmienia się ich zachowanie w zależności od grupy, w której się znajdują. Modyfikacji ulega język, jakiego używają, ich mowa ciała, ton głosu itd. Najbardziej wyraźnie tę różnicę można dostrzec pomiędzy sytuacją formalną a sytuacją towarzyską – różnice we wszystkich wymienionych elementach bywają wtedy głębokie i wyraźne.
Kolejna obserwacja to zmiana deklarowanych poglądów, znowu w zależności od grupy osób, w której ktoś się znajduje. Zazwyczaj jest to połączone z elementem dostosowania się do standardu panującego w danej zbiorowości. Czasem ma to formę jedynie potakiwania, czasami faktycznego głoszenia.
Ostatnia obserwacja, to zmiana czynów, co możemy rozumieć jako realną zmianę poglądów i wartości – człowiek realizuje inne poglądy i wartości zależnie od kontekstu społecznego w którym się znajduje. Ta zmiana jest najgłębsza ze wszystkich wymienionych. Dwie pozostałe można wytłumaczyć jednym ja, które przystosowuje się do sytuacji, zachowuje się oportunistycznie. Tę jednak ciężej uzasadnić w ten sposób, a nawet jeśli to rodzi się pytanie: jak taka osoba unika beznadziejnego konfliktu moralnego, jeśli mamy do czynienia z jednym ja?
Te obserwacje choć ciekawe mają swoje ograniczenia. Po pierwsze, nie prowadzę ścisłego rejestru zachowań innych ludzi, brak mi więc twardych danych. Po drugie wielu ludzi znam tylko z jednego typu sytuacji, na przykład z gruntu towarzyskiego, nie mam więc porównania. Po trzecie nie mam dostępu do procesów myślowych tkwiących za tymi zewnętrznymi przejawami, nie mogę więc mieć pewności, że u ich podstawy leżą realnie oddzielone ja.
Czy to mocna przesłanka? Przy odpowiednio dużej ilości obserwacji, potencjalnie tak. Na pewno jest silniejsza od poprzedniej, bo obserwacja kilku osób, to więcej niż obserwacja jednej(siebie). Żeby jednak nabrała mocy to potrzebowalibyśmy zgromadzić dobrą statystykę z tysięcy przypadków, zebraną zgodnie ze sztuką itd. Ja takich statystyk nie posiadam, nie mogę więc wyciągać ostatecznych wniosków.
Istnienie konfliktów wewnętrznych
Ludzie bywają skonfliktowani wewnętrznie. Znamy to z własnego doświadczenia, z tych trudnych momentów w życiu, gdy musimy wybierać, a nie potrafimy określić, która opcja jest właściwa. Znamy to z opowieści innych ludzi i ich zmagań z niemożnością pogodzenia duchowych sprzeczności. Znamy to wreszcie z literatury, gdzie motyw moralnych i etycznych rozterek jest jednym z najpowszechniejszych tropów literackich. Historie osnute wokół konfliktów wewnętrznych fascynują nas nieodmiennie od wieków i nie bez powodu – w historiach tych bowiem rozpoznajemy siebie.
Skoro istnienie konfliktu wewnętrznego wydaje się być wielce prawdopodobne, to rodzi się pytanie: czy jedno ja może być skonfliktowane? Inaczej można to ująć, pytając: czy konflikt wymaga dwóch lub więcej stron?
Jeżeli założymy, że konflikt wewnętrzny jest bliski lub tożsamy w swojej mechanice ze „standardowymi” konfliktami międzyludzkimi, to musimy przyjąć, że istnieją w człowieku co najmniej dwie istoty (ośrodki myśli), między którymi dochodzi do konfrontacji. Czyli konflikt wewnętrzny to różnica zdań co do tego, co ważne lub tego, co dobre między dwoma, względnie niezależnymi, przejawami naszej osobowości.
To założenie nie musi być jednak prawdziwe. Zaproponuję tu jedną alternatywę: konflikt wewnętrzny to nie spór między dwiema stronami to sytuacja, w której jest niezwykle trudne, a wręcz niemożliwe, oszacowanie prawdopodobieństwa skutków naszych działań, prowadzące do tego, że nie mamy dobrej przesłanki, by dokonać wyboru. Innymi słowy, konflikt wewnętrzny pojawia się wtedy, gdy nie potrafimy przewidzieć następstw naszej decyzji, w związku z czym nie potrafimy zdecydować. Ta interpretacja nie wymaga istnienia wielu ośrodków myśli, choć im nie przeczy.
Ze względu na wspomnianą alternatywę tej przesłanki także nie możemy zaliczyć do szczególnie mocnych. Polega ona nadmiernie na jednej konkretnej interpretacji tego, czym jest konflikt wewnętrzny, która to interpretacja nie musi być słuszna.
Podsumowanie
Zebraliśmy kilka poszlak, które zdają się przemawiać za koncepcją dialogu różnych ośrodków myśli, nie wykluczając przy tym trzeciej alternatywy, o której wspomnieliśmy, czyli opcji hybrydowej. Żadna z przytoczonych poszlak nie jest moim zdaniem ostateczna, razem wzięte również nie wydają się stanowić przekonującego dowodu. Należy więc powiedzieć, że pytanie tytułowe pozostaje nierozstrzygnięte, z lekkim wskazaniem na wiele ośrodków myśli.
Zaznaczę tu, że mogą istnieć dane i badania z dziedziny nauk szczegółowych, których tu nie rozpatrzyliśmy, a które mogą stanowić mocniejsze dowody. Przykładowo, mogły być prowadzone badania zbierające statystyki tego, jak ludzie subiektywnie postrzegają swoje myślenie, albo badania wokół koncepcji konfliktu wewnętrznego, czy też badania kliniczne nad rozproszeniem jaźni. Każde z nich może stanowić istotny argument w dzisiejszej dyskusji. Na potrzeby tego artykułu celowo nie przeprowadziliśmy badań w tym kierunku, jako że naszym celem było przedstawienie pierwszego, intuicyjnego spojrzenia na ten problem – można powiedzieć, że badaliśmy zdanie laika w tej kwestii.
Ostatecznie pytanie, które ciąży nad całą powyższą analizą jest jeszcze innego rodzaju: czy to ma znaczenie? To znaczy, czy ma znaczenie, czy osobowość jest jedna czy rozproszona? Czy praktycznie możemy oczekiwać jakichś realnych różnic? Gdzie by takie różnice się przejawiały? Czy koncepcja jednego ja wyklucza istnienie nie tylko konfliktu ale i dialogu wewnętrznego? Czy to, jak żyjemy zależy od odpowiedzi na dzisiejsze pytanie?
Newsletter
Newsletter to wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym, co nowego pojawiło się na blogu, a także dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.
Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać jeszcze więcej stoickich treści, to zapraszam do subskrypcji!
Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady, jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!
PS. Kilka słów zza kulis
Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w korekcie tekstu.
