Religia a filozofia w procesie wychodzenia z uzależnienia i nie tylko. Część 2

Dziś kontynuujemy temat rozpoczęty dwa tygodnie temu, czyli zastanowienie nad tym, jakie dziedziny życia mogą być pokrywane zarówno przez religię jak i przez filozofię. Spojrzeliśmy na sprawę ogólnie, a teraz chcemy wyostrzyć to spojrzenie i skoncentrować się na kilku elementach ludzkiego funkcjonowania, które są w mojej opinii istotne dla procesu trzeźwienia, a które mogą być skutecznie realizowane zarówno w praktyce religijnej jak i filozoficznej.

Celem artykułu jest zwrócenie uwagi, iż osoby trzeźwiejące, które nie akceptują idei Boga czy bogów, mają do dyspozycji alternatywne narzędzia o charakterze świeckim i intelektualnym. Jest to obserwacja o tyle moim zdaniem istotna, iż wiele nurtów wspierających proces trzeźwienia jest osadzonych na motywach religijnych – tyczy się to wspólnot AA, NA i im podobnych, a także jawnie religijnych grup wsparcia.

W jednym z poprzednich artykułów na podstawie własnej historii nakreśliłem kilka sfer ludzkiego funkcjonowania, które w moim doświadczeniu były istotne dla procesu trzeźwienia, a konkretnie których pozytywne wypełnienie było ważne dla utrzymania abstynencji. Najszersza lista, jaką jestem w stanie określić, przedstawia się następująco:

  • emocje,
  • relacje,
  • finanse (byt materialny),
  • odpoczynek i rozrywka,
  • stabilność życia,
  • wartości,
  • etyka i moralność,
  • poczucie sensu.

W przypadku sfery relacji dodam jeszcze, że dostrzegam tu kilka warstw: mentoring (wsparcie doświadczonej osoby), poczucie przynależności i akceptacja grupy oraz bliskie relacje indywidualne (w tym romantyczne).

Na pierwszym miejscu nie bez powodu wymieniam emocje – uzależnienie jest bowiem chorobą emocji i to na tej sferze koncentruje się proces leczenia, to jest centralny punkt pracy w terapii uzależnień – zarówno grupowej, jak i indywidualnej. Niemalże wszystko, co robi osoba zdrowiejąca powinno mieć na uwadze ten aspekt, wspierać go i chronić. Choć ani filozofia, ani religia bezpośrednio nie zajmują się emocjami – to jednak obie tę sferę dotykają. Warto mieć to na uwadze, używając ich w swoich staraniach o zdrowie – i to zarówno pod kątem wspierania zdrowia emocjonalnego jak i unikania wielkich emocjonalnych wstrząsów, które mogłyby zagrozić trzeźwości.

Spośród powyższych wyróżniam trzy sfery, w których filozofia i religia są konkurującymi alternatywami. Są to: etyka i moralność, poczucie sensu oraz sfera wartości. Aspekty te nie są akcentowane w ramach terapii uzależnień, która stara się pozostawać neutralna światopoglądowo, podczas gdy o tych zagadnieniach nie sposób dyskutować bez przybierania konkretnej postawy wobec świata i bez dokonywania oceny rzeczywistości. Jednocześnie każda z tych sfer jest istotna dla pełni funkcjonowania dorosłej istoty ludzkiej.

Dodatkowe aspekty adresowane przez religię

Współczesne doktryny religijne są kompleksowymi systemami obejmującymi liczne aspekty ludzkiego funkcjonowania. Szkoły filozoficzne, nawet w czasach swego pełnego rozkwitu, nie miały aspiracji i środków do podobnego totalizmu. W efekcie jest wiele sfer funkcjonowania, w których religia proponuje (lub narzuca) swoje rozwiązania, a które pozostają nietknięte przez filozofię życia. W związku z tym religia może służyć osobie trzeźwiejącej jako środek zagospodarowywania tych sfer, natomiast amatorzy filozofii muszą poszukać innych narzędzi do ich organizowania. Szczęśliwie takich alternatyw współcześnie nie brakuje.

Są trzy sfery, w przypadku których wydaje mi się, że religia – w szczególności jej zorganizowane wersje – oferuje gotowe rozwiązania dla swoich wiernych. Rozwiązania, które osoba trzeźwiejąca może wziąć jako swoje, niejako prosto z „półki”. Te sfery to: społeczność i poczucie przynależności, mentoring i przewodnictwo oraz rytuał i płynące z niego poczucie bezpieczeństwa.

Najbardziej oczywista wydaje się kwestia rytuału, a przynajmniej jest jasne, że większość religii oferuje jakąś jego formę. Mniej klarowne może być, dlaczego klasyfikuję to jako istotną sferę. Wynika to z obserwacji: człowiek zdaje się potrzebować jakiejś formy rytuału, pewnych powtarzalnych zdarzeń, słów i działań. Nie wydaje się przy tym, by musiały one mieć jakiś praktyczny sens czy zastosowanie. Przypuszczam, że ich wartość tkwi w poczuciu bezpieczeństwa, jakie dają, bezpieczeństwa związanego ze stałością. W newsletterze piszę dziś o błędach prognozy i tym, jak bardzo nie lubi ich nasz mózg. Rytuał jest przeciwieństwem takiego błędu, jest kompletnie przewidywalny i z tego płynie spokój.

Dzisiejszy świat oferuje tysiące mniejszych i większych rytuałów. Od ceremonii parzenia herbaty po wspólne wyprawy na sesję relaksacyjną do spa. Możliwości jest multum. Możemy tworzyć swoje własne mniejsze i większe rytuały. Możemy znajdować w Internecie ludzi, którzy chętnie podzielą się z nami jakimiś swoimi zachowaniami rytualnymi. Tutaj człowiek obyty może dość łatwo zastąpić obrzędy religijne.

Religie mają tendencję do tworzenia wokół siebie społeczności. Choć w różnych denominacjach przybierają one różne formy, od „rodzinnej” w niewielkich sektach po wielotysięczne parafie w kościele katolickim, to pewna forma organizacji zbiorowego życia się w nich pojawia. Wierni korzystają z dostępnych możliwości w różnym stopniu, zależnie od indywidualnych potrzeb – o ile, oczywiście, dana religia nie wymusza czy wymaga pewnego stopnia zaangażowania. Osoba uzależniona może łatwo znaleźć i skorzystać z tej czy innej formy organizacji zbiorowych aktywności i wejść w społeczność – szczególnie że grupy te będą niejednokrotnie wykazywać rys abstynencji i wstrzemięźliwości.

Teoretycznie osoba areligijna nie powinna mieć szczególnych problemów w znalezieniu dla siebie społeczności, do której mogłaby wstąpić. W końcu współczesny świat połączony Internetem daje szerokie pole gromadzenia się wokół zajęć i zainteresowań. To jest zasadniczo prawda. Komplikacja pojawia się wtedy, gdy okazuje się, że element socjalizacji w tych grupach skupiony jest wokół używania jakiejś substancji – w kulturze Europy północnej zwykle jest to alkohol. Szeroki wybór okazuje się iluzją, uczestniczenie bowiem w tych grupach prowadziłoby do sytuacji zagrażających. Istnieją grupy AA oraz stowarzyszenia abstynenckie, które są realną opcją – trzeba jednak zauważyć, że często mają one pewien rys religijny. Wciąż – szukajcie, a znajdziecie, współczesny świat jest bogaty i otwarty. Można więc przy odpowiednim zaangażowaniu znaleźć coś dla siebie.

Mentoring może być dość zaskakującym elementem na tej liście, ale jest on istotniejszym elementem naszego życia niż zwykliśmy przypuszczać. Przez mentora rozumiem tu osobę, do której można się zwrócić z nurtującymi nas pytaniami i uzyskać od niej, jeśli nie od razu odpowiedzi, to dyskusję i wsparcie. Z założenia powinna to być osoba zaufana, na której dyskrecji możemy polegać. W religiach taką rolę zwykł pełnić kapłan, choć może to być również osoba świecka, szczególnie aktywna w społeczności religijnej i obeznana z jej arkanami. Mentoring religijny obracać się będzie wokół zasad wiary i ich stosowania w codzienności, ale łatwo może się rozszerzyć na pytania o sens, wartości i moralność w ogólnym sensie.

Dla osoby areligijnej nie będzie łatwo wypełnić tę lukę. W niewielkim stopniu mentorem może być terapeuta, ale to zależy od relacji terapeutycznej. Oczywiście jest na rynku wielu coachów, ale to znowu dość transakcyjna relacja, bardziej o charakterze doraźnym, często odnosząca się do bardzo konkretnego zagadnienia, a nie do szerszych pytań. Tu i ówdzie pojawiają się „konsultanci filozoficzni”, czyli osoby, z którymi można podyskutować na ogólne tematy filozoficzne – wszystko to jednak jest mało dostępne, a do tego za opłatą. Alternatywą jest zbudowanie relacji mentorskiej z przyjacielem lub inną bliską osobą – jest to jednak niemałe wyzwanie, które może mieć nieprzewidywalny wpływ na istniejącą wcześniej relację.

Jak nałóg pustoszy trzy sfery wspólne

Wróćmy teraz do trzech punktów styku między religią a filozofią i przyjrzyjmy się, jak uzależnienie pustoszy, wydrąża te sfery. Da to nam lepsze pojęcie o tym, nad czym przyjdzie nam pracować w procesie trzeźwienia.

Dla osoby uzależnionej istnieje tylko jedno dobro: obiekt uzależnienia. Działania moralne są oceniane najpierw pod kątem tego, czy dają więcej obiektu uzależnienia. Tylko jeśli są wobec niego obojętne, inne kryteria mogą wejść do gry. Ta jednowymiarowość etyki nie musi być wcale wyraźnie dostrzegalna. Wiele sytuacji w życiu nie tworzy konfliktu między obiektem uzależnienia a innymi „dobrami” funkcjonującymi w kulturze. Dopiero w sytuacjach ciągów używania i sytuacjach realnego zagrożenia dla źródła obiektu uzależnienia szczególna moralność nałogowca wychodzi na jaw.

Wartościowe dla uzależnionego jest to, co sprawi, że będzie miał więcej obiektu uzależnienia, i że będzie mógł go swobodniej używać. Odrazę budzi natomiast to, co w używaniu przeszkadza. To prosty system. Praca przynosi pieniądze, które płacą za obiekt uzależnienia? Świetnie! Praca jest więc wartościowa. Rodzina domaga się uwagi, czasu i pieniędzy, przez co nie można spokojnie używać? Fatalnie! Albo się dostosują, albo trzeba ich zostawić w diabły. Praca zaczęła zabierać zbyt wiele czasu i przeszkadza w używaniu? Trudno, ce la vie, najwyższa pora, by ją porzucić. System prosty i bezwzględny zarazem.

Pytanie o sens życia jest jednym z najgłębszych i najbardziej skomplikowanych, przed jakim staje człowiek, ale nie gdy ten człowiek jest nałogowcem. Wtedy sens życia jest klarowny i jest nim używanie obiektu uzależnienia. Póki jest to możliwe, póki przynajmniej można liczyć, że go użyjemy, póty życie ma sens. Jeśli tracimy możliwość jego używania, pojawia się natomiast rozpacz i poczucie beznadziei. Następuje kryzys sensu, który w skrajnych wypadkach może wręcz prowadzić do śmierci.

Proces trzeźwienia – jak zastępować elementy religijne filozofią

W tej części korzystał będę z własnego doświadczenia.  Każda osoba zainteresowana ich stosowaniem musi ocenić w kontekście własnej sytuacji, czy to podejście będzie dla niej korzystne. W tym miejscu podkreślę też raz jeszcze, iż ani filozofia, ani religia (ani grupa samopomocowa, ani rodzina itd.) nie zastępują terapii leczenia uzależnień! Jestem przekonany, iż mogą być dla niej wsparciem, ale nie są dla niej substytutem.

W sferze etyki i moralności religia zazwyczaj oferuje gotowe rozwiązania. To znaczy, że daje do dyspozycji konkretne wskazówki spisane w swojej świętej księdze, które można brać i stosować na co dzień. W gigantycznym skrócie: dobre jest to, co jest zgodne z wolą Boga, a wola Boga jest wyrażona w tym czy owym piśmie. Diabeł oczywiście tkwi w szczegółach i trudności pojawiają się tam, gdzie potrzebna jest interpretacja, szczególnie że święte księgi zwykły liczyć sobie już kilka tysięcy lat i niekoniecznie chwytają specyfikę współczesnego świata. Te bardziej zorganizowane spośród religii mają i na to odpowiedź w postaci całej struktury interpretującej i tłumaczącej pisma: od papieża i doktorów teologii po proboszcza w małej wiejskiej parafii.

Ścieżka filozofii życia do etyki i moralności jest bardziej wymagająca niż religijna alternatywa. W dzisiejszych czasach nie istnieją już formalne szkoły filozoficzne, gdzie nauczyciele i mistrzowie mogliby prowadzić akolitów przez niuanse rozumienia dobra i zła w danym systemie myśli. Większość filozofów zajmuje się zbieraniem informacji historycznych lub oderwanymi analizami niuansów języka i choć znajdą się nadal wyjątki i nauczyciele w starym stylu (Mazur, Stankiewicz), to jednak akolita filozofii życia zdany jest w dużej mierze na własny umysł. Z pomocą przyjdą mu księgi spisane przez dawnych filozofów i opracowania historyczne i kompendia tworzone przez współczesnych badaczy. Internet ułatwia korzystanie z tego bogatego zasobu wiedzy. Nie ma dwóch zdań, że to praca wymagająca poważnego wysiłku, ale może z niej wyniknąć piękna moralność i ogromna satysfakcja, jaką daje jedynie wewnętrzna praca intelektualna.

W sferze wartości, czyli tego, co warto robić w życiu, religia nie jest tak konsekwentna, jak w kwestii etyki i moralności. Oczywiście oferuje pewien zestaw wartości, mówimy przecież na przykład o wartościach chrześcijańskich, ale wciąż ten katalog wydaje się być na tyle szeroki, że na barkach poszczególnych wiernych spoczywa wybranie z niego tego, co faktycznie jest kluczowe w ich życiu. Religijny mentor może w tym pomóc, ale przecież nie każdy takowego posiada. Dodatkowo zestaw wartości, które religia przynosi, zdaje się być częściowo przeterminowany, to znaczy, że nadal jest w nim wiele z tego, co było cenne dla nomadów na pustyni Arabii, a dziś niekoniecznie zachowuje urok. Zależnie od danego wyznania jego wartości mogą być mniej lub bardziej uwspółcześnione, a im są bardziej tradycyjne, tym więcej generują napięć wewnątrz danej religii i na styku z innymi.

W pracy nad wartościami filozofia ma, moim zdaniem, znacząco lepsze narzędzia niż religia. W wielu praktykach filozoficznych aksjologia (czyli nauka o wartościach) jest centralnym elementem pracy filozoficznej. Na tym blogu możecie znaleźć wiele artykułów poświęconych pracy z hierarchią wartości:

Hierarchia wartości jako ćwiczenie stoickie

O hierarchii wartości w grach

O wartościach

Inni twórcy i filozofowie także wiele uwagi poświęcili metodom docierania do możliwie funkcjonalnego zbioru kluczowych wartości. Dodatkowym atutem filozofii w tej kwestii jest fakt, iż nie jest ona obciążona, w tym samym stopniu co religia, historycznymi zaszłościami. Oczywiście w szkołach wywodzących się ze starożytności będą obecne pewne zaszłości doktrynalne, ale nie ma żadnego centralnego organu, który mógłby chociażby próbować wymusić stosowanie się do nich. Łatwo jest więc je weryfikować i odrzucać te, które weryfikacji z perspektywy czasu nie przetrwały. Na tym polu nawet człowiek religijny może skorzystać z metod opracowanych przez filozofów życia.

Poczucie sensu płynące z wierzeń religijnych wiąże się, w mojej opinii, z perspektywą życia po śmierci. Docześnie żyjemy po to, by zapracować sobie na wieczną bliskość bóstwa. To rodzaj eksportowania problemu: nie do końca wiemy, jak nadać sens doczesności, stwierdzamy więc, że jej sensem jest dostąpienie wieczności, a sensem wieczności jest Bóg. Jeżeli ktoś akceptuje istnienie Boga i jego autorytet jako źródła sensu, to ta logika działa. Chciałbym tu odnotować, że temat sensu jest trudny i zdaję sobie sprawę, że go upraszczam. Przykładowo powyższa myśl odnosi się głównie do religii abrahamowych, ale nie znam wystarczająco dobrze innych grup religijnych, by odnosić się do ich podejścia do sensu. Nawet moje zrozumienie sensu w chrześcijaństwie czy islamie jest dość pobieżne i może być mocno tendencyjne – ze względu na moją niechęć do tych religii.

W filozofii pytanie o sens nie jest wcale o wiele łatwiejsze niż w religii, a może powinniśmy wręcz powiedzieć: jest o wiele trudniejsze. W moim doświadczeniu sens jest procesem, czymś, co się staje i formuje wraz z ewolucją naszej myśli i refleksyjną pracą filozoficzną. Powtarzam sobie, jak mantrę, w czasie przeglądów siebie, że refleksja jest sensem życia i refleksja tworzy sens życia – ale sam nie wiem, czy w pełni rozumiem to stwierdzenie. Wiem na pewno, że filozofia życia oferuje unikalne narzędzia do stawiania pytań o sens i nie ma lepszego sposobu, by próbować go uchwycić niż w praktycznym refleksyjnym życiu i działaniu. Viktor Frankl powiedział coś w stylu, parafrazując: to nie my stawiamy pytanie o sens. To świat nas o niego pyta, a nasze życie jest odpowiedzią. Może tak faktycznie jest, może nie, ale ta myśl wydaje mi się całkiem niezłym punktem wyjścia do pytania o sens życia.

Podsumowanie

Wychodzenie z uzależnienia to trudny i złożony proces. Jego centralnym i najważniejszym punktem jest terapia uzależnień, która pracuje przede wszystkim na wypaczonej chorobą sferze naszych emocji. Grupy samopomocowe dają nam możliwość spędzania czasu i poczucie przynależności i wspólnoty. Jednak człowiek uzależniony prędzej czy później stanie przed podobnymi egzystencjalnymi dylematami co ludzie zdrowi. Będzie pytał, po co i dlaczego żyje? Co jest dla niego naprawdę wartościowe? Czym jest dobro, a czym jest zło?

Terapia zazwyczaj nie będzie przynosić bezpośrednio odpowiedzi na te pytania, jednak ma pewną intuicję, że bez zaadresowania tych pytań utrzymanie trzeźwości i kontynuowanie procesu zdrowienia może być niezwykle trudne.

Osoby wierzące mogą się z tymi pytaniami zwrócić do swych świętych ksiąg, kapłanów i podnosić je w modlitwach. Osoby niereligijne potrzebują alternatywy. Dla mnie taką alternatywą okazała się filozofia stoicka. Intuicja podpowiada mi, że podążanie za jedną z filozofii życia może stanowić dla wielu osób pomoc w dobrym uporządkowaniu tych trudnych, acz istotnych aspektów człowieczeństwa.

Nałóg wypełniał je wiórami, zdawały się pełne, ale, gdy przyszło co do czego, wyjrzała zza nich pustka. Teraz w trzeźwieniu przychodzi czas, by tę pustkę pięknie wypełnić.

Newsletter

Newsletter to wysyłany cyklicznie email zawierający informację o tym, co nowego pojawiło się na blogu, a także dodatkowe treści rozwijające, komentujące i pogłębiające tematykę bloga.

Jeżeli chcecie być na bieżąco z najnowszymi materiałami i chcielibyście otrzymywać jeszcze więcej stoickich treści, to zapraszam do subskrypcji!

Jako prezent na start otrzymacie krótki dokument przedstawiający praktyczne porady, jak wykonywać poranny i wieczorny przegląd siebie!

PS. Kilka słów zza kulis

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pomocy sztucznej inteligencji – konkretnie ChatGPT od OpenAI. To narzędzie pomagało mi w korekcie tekstu.

Dodaj komentarz